Kategoria: Uncategorized

  • To nie siła jest kobietą. To moc jest kobietą.

    To nie siła jest kobietą. To moc jest kobietą.

    I nie chodzi mi o prawa kobiet, bo żeby wywalczyć dla nas równe prawa w patriarchalnym świecie niekiedy musimy używać siły. Gdybyśmy przez setki lat tak zaciekle nie walczyły o nasze prawa to teraz byśmy ich nie miały. I jestem nam za tę walkę wdzięczna.

    Chodzi mi o nasz styl życia, naszą codzienność i sposób, w jaki wyrażamy się na co dzień – a do tego nie potrzebujemy ciągłej walki. Chodzi mi o fundamentalną różnicę w jakości energii, z której czerpiemy i wartości jakie mamy do zaoferowania światu.

    O kreację, delikatność, cykliczność, głębokie czucie, bycie i doświadczanie. O naszą prawdziwą żeńską moc, która przez wieki była w nas tłamszona, traktowana jak zagrożenie, i którą musiałyśmy w sobie tłumić, żeby p r z e t r w a ć.

    Tak często musiałyśmy używać siły, że zapomniałyśmy o naszej mocy… I zamiast korzystać z naszej naturalnej mocy ciągle próbujemy coś sobie wywalczyć siłą.

    Siła to nacisk. To napinanie mięśni, przekraczanie granic, działanie mimo wyczerpania. Siła wymaga walki – z czasem, ciałem, emocjami. Jest głośna, widoczna, często reaktywna. Dobrze sprawdza się w świecie rywalizacji, ale jej nadmiar wrzuca nas w tryb przetrwania. Moc nie pcha, tylko przyciąga. Nie wymusza, tylko kreuje rzeczywistość wokół siebie. Nie płynie z napięcia, lecz z połączenia.

    Siła działa przeciw oporowi. Moc rozpuszcza opór.

    Siła jest krótkodystansowa. „Wyciskamy” ją z naszej woli. Moc jest odnawialna. Płynie z cyklu i odpoczynku.

    Siła chce kontrolować życie. Moc jest w relacji z życiem.

    Kobieca moc rodzi się w:

    • kontakcie z ciałem,
    • zdolności odczuwania,
    • cykliczności, nie stałości,
    • intuicji, która widzi zanim pojawi się dowód.

    Dlatego kobieta, która próbuje funkcjonować wyłącznie na sile, często czuje wypalenie, rozdrażnienie lub odcięcie od siebie. To nie dlatego, że „jest za słaba”, tylko dlatego, że nie używa swojej jakości energetycznej.

    Gdy kobieta wraca do swojej mocy:

    • pozwala sobie zmieniać tempo,
    • ufa momentom wycofania,
    • korzysta z emocji jak z kompasu,
    • przyciąga, zamiast walczyć,
    • ufa swojej intuicji.

    Siła powstaje z konieczności przetrwania. Z momentów, w których musiałaś być twarda. To ta część, która mówi: „muszę dać radę”, „nie mogę się rozsypać”, „jeśli nie ja, to kto?”. Ale siła napina ciało, zamyka serce i zaciska wszystko w garści.

    Moc jest miękka, głęboka i żywa. Wypływa z połączenia z ciałem, intuicją i rytmem życia. Nie potrzebuje kontroli, bo opiera się na zaufaniu. Moc to zdolność bycia sobą bez zbroi. To wewnętrzne tak dla życia – także wtedy, gdy nie jest idealnie.

    Gdy próbujesz kontrolować – emocje, ludzi, tempo życia – to działasz z siły, a nie z mocy. Moc zaczyna się tam, gdzie przestajesz walczyć z życiem, zaczynasz ufać i słuchać siebie.

    Czasem musisz cisnąć, naciskać i przeć do przodu – owszem. Bez tego nie osiągniesz wielu rzeczy w życiu. Pierwiastki męskie są Ci potrzebne. Bez nich żeńskie nie przetrwają – bo Twoje męskie ochraniają Twoje żeńskie.

    Ale! Nie idź przez życie ciągle w tej zbroi. Zrzucaj swoją zbroję. I zamiast naciskać:

    • zatrzymuj się i sprawdzaj, co czujesz,
    • pozwalaj sobie prosić o wsparcie,
    • wykonuj choćby jedno działanie dziennie, które jest całkowicie w zgodzie z Tobą,
    • a nie z oczekiwaniami innych/świata.

    I zamiast ciągle pytać siebie, jak być silniejszą… coraz częściej pytaj siebie jak być bardziej obecną, połączoną i łagodną dla siebie.

    Życzę Ci czułej relacji ze sobą i odkrywania swojej mocy dzień po dniu ^.^

    A jeśli potrzebujesz pomocnika to polecam plakat „Twoja Pełnia”, który pomoże Ci świadomie korzystać z żeńskiej mocy i męskiej siły.