Być może też dorastałaś w świecie, który – często bardzo subtelnie – uczył Cię, byś nie ufała sobie w pełni. Od najmłodszych lat słyszałaś, że masz być „grzeczna”, „nie przesadzać” lub „nie robić problemów”. I może z czasem ten przekaz zaczął działać w Tobie na głębszym poziomie…
Pojawił się ten cichy głos… „A co jeśli się mylę?”. „Może ktoś wie lepiej?”. „Zapytam kogoś, żeby mieć pewność…”. I tak wątpienie w siebie przerodziło się w nawyk.
To wątpienie nie bierze się znikąd. To efekt wielu lat bycia poprawianą i porównywaną. Efekt kultury, która częściej nagradza kobiety za dostosowanie się niż za pewność siebie.
Nic dziwnego, że pojawia się potrzeba upewniania się i to ciągłe pytanie: „Czy ja robię dobrze?”.
Ale to nie jest tak, że Ty nie masz intuicji. Wręcz przeciwnie. Ona jest, tylko my często ją zagłuszamy. Chociaż czujemy i wiemy, co jest dla nas dobre, to i tak zanim podejmiemy decyzję filtrujemy ją przez opinie innych: partnera, rodziny, znajomych czy internetu.
Szukamy gdzieś potwierdzenia, zamiast zaufać sobie. Problem w tym, że im częściej oddajemy decyzyjność na zewnątrz, tym trudniej potem słyszeć własny głos.
Ale prawda jest taka, że Twoja intuicja nie potrzebuje aprobaty. Ty nie potrzebujesz aprobaty. Potrzebujesz jedynie zaufania samej sobie.
Słuchanie siebie to proces. Na początku może być niekomfortowy, bo oznacza rezygnację z ciągłego szukania potwierdzenia i wzięcie odpowiedzialności za swoje decyzje. Ale z czasem pojawia się spokój i poczucie, że stoisz po swojej stronie.
Bo pewność siebie nie polega na tym, że zawsze masz rację, tylko na tym, że potrafisz sobie zaufać – nawet wtedy, gdy nie masz żadnej gwarancji.
Twój głos już w Tobie jest. Problemem nie jest jego brak, tylko brak zaufania do niego. Jak nad tym pracować?
1.
Zanim zapytasz innych zatrzymaj się i zadaj pytanie sobie: „Co ja o tym myślę?”. Zwróć uwagę na pierwszy impuls.
2.
Zauważaj, ile razy miałaś rację i doceniaj swoje trafne decyzje. To buduje zaufanie do siebie.
3.
Zmieniaj narrację w umyśle. Zamiast: „A co jeśli się mylę?”, spróbuj:„A co jeśli wiem, co robię, i mam rację?”.
4.
Zrozum, że brak pewności ≠ zła decyzja. Nie czekaj na 100% pewności, bo ona może nigdy nie nadejść. Możesz się bać i nadal podjąć dobrą decyzję.
5.
Ogranicz nadmiar opinii, bo gdy słyszysz dużo głosów z zewnątrz to ciszej słyszysz siebie. Jeśli potrzebujesz się kogoś poradzić to wybierz jedną lub dwie zaufane osoby.
6.
Trenuj swoją intuicję. Zacznij od małych decyzji. Nie konsultuj wszystkiego. Daj sobie przestrzeń na własne wybory.
To nie jest tak, że inni wiedzą lepiej, tylko po prostu ich głos uznajesz za ważniejszy.
Twoim zadaniem nie jest stać się bardziej pewną siebie z dnia na dzień, tylko zacząć częściej wybierać siebie, nawet jeśli towarzyszy temu niepewność.
A do trenowania… polecam Ci szczególnie ten plakat:


