Kategoria: Energia żeńska

  • Odpoczynek zmienia jakość Twojej obecności. I jakość całego Twojego życia.

    Odpoczynek to zatrzymanie (się). Kiedy zwalniasz – zaczynasz słyszeć własne myśli. Kiedy oddychasz głębiej – wracasz do swojego wnętrza. Kiedy odpuszczasz kontrolę – robisz przestrzeń dla łagodności i zaufania.

    I choć coś się zatrzymuje to nie jest to przerwa od życia, tylko zmiana jakości Twojej obecności.

    Opoczynek nie musi być ciszą i bezruchem. Może też być:

    • spacerem bez celu;
    • powiedzeniem „nie” bez poczucia winy;
    • modlitwą lub medytacją serca;
    • byciem niedoskonałą bez samokrytyki;
    • pozwoleniem sobie na radość bez uzasadnienia.

    I choć pozornie to nie jest zatrzymanie (się) to wtedy też robimy od czegoś przerwę i zmieniamy jakość naszej obecności.

    Gdy odpoczywamy, nie robimy przerwy od życia, tylko wracamy do swojego źródła. A potem żyjemy pełniej, spokojniej i bardziej prawdziwie.

    Ale… zatrzymać się trzeba umieć. Najtrudniejszy jest pierwszy krok czyli nasza wewnętrzna zgoda na odpoczynek, oparta na głębokim zrozumieniu, że jesteśmy wartościowe nawet wtedy, gdy odpoczywamy. Później jest już nieco łatwiej, bo zauważamy, że dzięki odpoczywaniu funkcjonujemy w lepszej jakości i dajemu światu lepszą jakość nas.

    Nie jest nam łatwo taką zgodę sobie dać, bo jesteśmy nauczone, że:

    • odpoczynek to nagroda za trud;
    • na odpoczynek trzeba sobie zasłużyć;
    • najpierw obowiązki, potem odpoczynek;
    • odpoczywając nie jesteśmy wystarczająco produktywne;
    • odpoczynek to marnowanie czasu;
    • skoro potrzebujemy odpoczynku to znaczy, że nie dajemy sobie rady i nie jesteśmy wystarczająco silne.

    A to wszystko kłamstwa.

    Często żyjemy w trybie dawania: uwagi, troski, energii czy obecności. Nasze dni bywają pełne ról, oczekiwań i zadań. Dlatego zaczęłyśmy traktować odpoczynek jak luksus, na który możemy sobie pozwolić „dopiero, gdy…”.

    Zmieńmy myślenie o odpoczynku. Żyjmy tak, jakby odpoczynek nie był luksusem tylko higieną dla cielesnej, umysłowej i duchowej równowagi.

    Kiedy jesteśmy zmęczone, działamy z poziomu napięcia – reagujemy szybciej, płycej, bardziej automatycznie. Nasza uwaga się kurczy i skupia się na zadaniach, problemach, presji. Jesteśmy wtedy fizycznie obecne, ale wewnętrznie rozproszone.

    Odpoczynek to regeneracja sił. Gdy odpoczywamy zmieniamy sposób, w jaki jesteśmy – ze sobą, z innymi i z tym, co przeżywamy. Wtedy nasza wewnętrzna przestrzeń ze sobą jest obecna.

    Odpoczynek przesuwa nas z trybu „przetrwania” do trybu „uczestnictwa”. Gdy odpoczywamy nie walczymy z dniem, tylko w nim jesteśmy.

    Odpoczynek przywraca nam kontakt z naszym wnętrzem, a gdy mamy takie połączenie to życie zamiast być ciężarem, jest doświadczeniem.

    Odpoczywaj i doświadczaj!

  • Nie graj w tę grę, tylko twórz nową. Nie zmienisz patriarchalnego świata grając według jego zasad.

    Obecny świat potrzebuje więcej energii żeńskiej – odnowienia jej mocy, docenienia jej i wykorzystania jej jakości. Potrzebujemy więcej patrzenia do wewnątrz, lepszego kontaktu ze swoim ciałem i umiejętności odpoczywania.

    Ale patriarchalnego świata nie zmienimy używając jego narzędzi. Bo my nie potrzebujemy walki o to, co jest lepsze – żeńskie czy męskie. Nie trzeba nam dominacji jednej energii i spychania drugiej na boczny tor. Potrzebujemy równowagi pomiędzy męskim i żeńskim, wzajemnego uzupełniania się i współpracy.

    Do tego potrzebujemy zarówno więcej kobiet w żeńskiej energii, jak i więcej mężczyzn w swojej męskiej energii, ale świadomych, traktujących energię żeńską jak wartość, a nie jak zagrożenie.

    Żeby osiągnąć równowagę i współpracę nie możemy używać narzędzi walki, dominacji i kontroli. Musimy zrobić coś zupełnie innego – ukazywać wartości żeńskie, używając naszych, żeńskich narzędzi.

    Jak to zrobić? Po prostu zamiast brać udział w walce odmówić wchodzenia na ring i wybierać zupełnie inną jakość obecności. Trochę tak na przekór 🙂

    Zaproponuję Ci 7 konkretnych rozwiązań, które możesz wprowadzić już dzisiaj.

    Ponieważ patriarchalny świat prowokuje Cię do tłumaczenia się, uzasadniania każdej decyzji, udowadniania kompetencji, bycia „wystarczająco dobrą”, więc…

    1. Przestań udowadniać – zacznij ucieleśniać. Mów mniej, ale z miejsca prawdy. Pozwól, żeby spokój był Twoim autorytetem. Nie reaguj na prowokacje, bo system żyje z reakcji. Energia żeńska nie udowadnia. Ona JEST.

    System chce walczyć (bo to zna i umie to obsłużyć) więc…

    2. Reguluj się zamiast walczyć. Zanim zareagujesz: sprawdź oddech, sprawdź napięcie w ciele, sprawdź czy reakcja wypływa z lęku czy z mocy. Taka regulacja zmienia pole energetyczne sytuacji.

    Język systemu to agresja, presja i kontrola, a język żeńskiej mocy to znajomość siebie i granice, więc…

    3. Używaj granic, nie agresji. Zamiast tłumaczyć się, przekonywać, bronić się, mów: „Nie”, „To mi nie służy”, „Wybieram inaczej”. Mów bez walki. To rozbraja bardziej niż konfrontacja.

    Ponieważ patriarchalny świat ciągle Ci mówi: „Działaj równo”, „Bądź zawsze dostępna”, „Nie zwalniaj”, więc…

    4. Ufaj swojej cykliczności. Zmieniaj tempo, szanuj swoje fazy, odpoczynek traktuj jak strategię, planuj życie i pracę pod swoje rytmy, nie przepraszaj za pauzy, nie próbuj być „taka sama” codziennie. Kobieta, która żyje w swoim rytmie, przestaje być trybikiem.

    Patriarchalny świat przekonuje i wymaga podporządkowania, a energia żeńska przyciąga, więc…

    5. Nie trać energii na nawracanie. Nie Twoją rolą jest edukować każdego, przekonywać system, udowadniać, że masz rację. Stosuj ciche przywództwo, czyli żyj swoim przykładem, pozwól, by Twoja obecność była odpowiedzią i nie ciągnij za sobą tych, którzy nie chcą iść.

    Patriarchalny świat buduje struktury, a energia żeńska tworzy pola bezpieczeństwa, prawdy i obecności, więc…

    6. Twórz pola, nie struktury. W relacjach bądź miejscem, przy którym inni się regulują, w pracy: wnoś jakość, nie tylko wynik, w rozmowach: słuchaj głębiej. To zmienia ludzi od środka. A ludzie zmieniają system.

    Patriarchalny świat prowokuje, byśmy walczyły. Ale my wiemy, że walka wzmacnia to, z czym walczymy, więc…

    7. Pamiętaj o tym, że podobne przyciąga podobne. Każda walka dokłada energii staremu paradygmatowi, ustawia Cię w polu systemu, zmusza Cię do używania narzędzi systemu. Energia żeńska wychodzi z gry i tworzy nową.

    Nie walcz ze światem, który zapomniał, jak czuć. Żyj tak, by przypominać, że istnieje inny sposób.

    Energia żeńska nie niszczy systemów. Ona przywraca ludziom połączenie ze sobą. A gdy człowiek jest połączony z ciałem, intuicją i rytmem, to nie potrzebuje już kontroli z zewnątrz.

    Energia żeńska zatem nie obala systemów, tylko sprawia, że przestają być potrzebne.

    Walcząc z czymś utrzymujesz uwagę na starym porządku i tak naprawdę zasilasz to, z czym walczysz. A przecież energia żeńska nie chce wygrać gry, ona chce przestać w nią grać.

    Nie daj się już wciągać w tę wojnę! Twórz nowy świat żeńskimi jakościami. W moim sklepie znajdziesz narzędzia rozwojowe, które Ci w tym pomogą.

  • Dlaczego nie czujeszswojej mocy? Może za długo żyłaś według patriarchalnej matrycy.

    „Patriarchalny świat” to coś więcej niż tajemnicza grupa złoczyńców. To konkretny sposób organizowania rzeczywistości, który wciąż w nas działa (często nieświadomie). To system wartości, norm i struktur, który przez wieki był budowany głównie przez:

    • męskie doświadczenie;
    • logikę dominacji i kontroli;
    • oderwanie od ciała i natury;
    • liniowe myślenie o czasie, pracy i rozwoju.

    Patriarchat to taka matryca, na której oparty jest świat.

    W patriarchalnym świecie promuje się i nagradza:

    • stały wzrost (zawsze więcej, szybciej, dalej);
    • liniowy czas (każdy dzień taki sam, bez rytmu);
    • rozum ponad ciało;
    • wynik ponad proces;
    • kontrolę ponad relację;
    • produktywność ponad regenerację.

    To świat, który mówi nam, żebyśmy działały zawsze tak samo (tak samo dobrze, tak samo skutecznie), niezależnie od tego, co dzieje się w naszym ciele.

    Patriarchalny system tworzą rządy i korporacje. I organizują nam różne dziedziny życia według opracowanej przez siebie matrycy.

    I w ten sposób mamy system edukacji, który polega na siedzeniu kilka godzin w miejscu, wykonywaniu poleceń i wbijaniu do głowy formułek. System, który nie wspiera indywidualności, tylko kształtuje ludzi podobnych do siebie.

    I tak mamy kulturę pracy, która polega na pracy codziennie, po 8 godzin, 5 dni w tygodniu, cały rok. Kulturę pracy, która robi z nas niewolników, odłączonych od siebie, zmęczonych i wypalonych.

    I tak mamy jeszcze tę narrację sukcesu, która narzuca nam presję ogarniania wszystkiego i bycia silną – codziennie, w takim samym stopniu.

    A do tego jeszcze te religijne normy kontroli ciała.

    I jeszcze medycyna, oparta na odłączeniu od ciała, traktująca choroby jako przypadkowy traf lub winę genów i polegająca na przepisywaniu leków na objawy, zamiast leczyć przyczyny chorób.

    Nie masz czasu dla siebie? No jak to, przecież to jest tylko kwestia dobrej organizacji?! Coś Cię boli? Weź lek przeciwbólowy i pracuj dalej, bo to się wszystko samo nie zrobi. Jesteś zmęczona? No nie, moja droga, odpoczynek to na końcu, jak już wszystko odhaczysz z listy.

    Takie życie bardzo źle wpływa na naszą psychikę. Często objawia się to np. jako wewnętrzny krytyk, poczucie winy, gdy odpoczywamy, lęk przed byciem „za bardzo” lub „za mało” i wewnętrzna presja bycia ciągle spójną, przewidywalną, żeby nikogo „nie zawieść”.

    A kobieca moc jest kompletnie gdzie indziej… Ona jest cykliczna, a nie przewidywalna. Zmienia tempo. Wypływa z ciała i emocji. Opiera się na relacji, nie hierarchii. Kwestionuje „zawsze tak samo”. Ta kobieca moc zagraża systemowi, który potrzebuje stałej wydajności, nie toleruje pauzy i boi się tego, czego nie da się zmierzyć.

    Tylko, że cyklicznej istoty nie da się wcisnąć w excel.

    To co z nami zrobić? Skoro jesteśmy nieprzewidywalne to lepiej osłabić naszą moc. Systemowo, konsekwentnie, długofalowo.

    Najpierw wmówiono nam, że musimy być atrakcyjne, żeby mieć dobre życie. Oparto naszą wartość na wieku i wyglądzie – bo ładna znajdzie sobie mężczyznę, a stara już nie jest potrzebna.

    Potem „udomowiono” nas, trzymano w domu, nauczono nosić gorsety i kazano rodzić dzieci w pozycji leżącej.

    Nagradzano poświęcenie, zamiast suwerenności. Odłączono nas od ciała, wmawiając nam, że szaleją w nas hormony, jesteśmy zbyt emocjonalne i trzeba ten chaos opanować. Wyśmiewano intuicję i nauczono nas wstydzić się żeńskich zdolności.

    Kobieta, która nie zna swojej mocy, jest łatwiejsza do przeciążenia, wykorzystania, podporządkowania i manipulacji. Wieki osłabiania naszej kobiecej mocy i żeńskiej energii zrobiły sporo złego.

    I co ważne: już nie tylko kobiety cierpią w tym patriarchalnym systemie. To poszło za daleko i cierpią również mężczyźni, bo nie mogą czuć, nie mogą zwalniać i muszą być silni kosztem siebie.

    Także to nie jest walka kobiety vs mężczyźni. Obecnie stoimy przed wyzwaniem wypracowania równowagi pomiędzy oderwaniem a połączeniem, pomiędzy energią męską a żeńską.

    I dlatego teraz tym bardziej jest ważne, żebyś Ty na nowo uwierzyła w swoją moc, na nowo ją w sobie odkryła i dawała światu żeńskie jakości.

    Wyjdź z patriarchalnej matrycy. Odkryj na nowo swoją moc. I zaoferuj ją światu.

    Miłego i lekkiego odkrywania siebie! W moim sklepie znajdziesz narzędzia rozwojowe, które pomogą Ci odbudować swoje żeńskie jakości.

  • Połącz w sobie 4 stany, a wrócisz do swojej pełni.

    Raz jesteś świetnie zorganizowana, konsekwentnie idziesz do celu, a raz zalewają Cię emocje, chcesz tylko zniknąć i pobyć w ciszy. To nie jest absurdalny chaos, tylko różne stany żeńskiej energii. Każdy z nich potrzebuje zaopiekowania – nie kontroli. I każdy z nich jest Twoją wielką mocą.

    Te 4 żeńskie stany są jak 4 żywioły w astrologii – woda, ogień, ziemia i powietrze. To nasze cztery wewnętrzne tryby, między którymi możemy się świadomie poruszać.

    Bo Ty nie jesteś:

    • tylko silna (ogień);
    • tylko wrażliwa (woda);
    • tylko rozsądna (powietrze);
    • tylko wytrzymała (ziemia).

    Jesteś żywa i zmienna.

    Żaden stan nie ma Tobą rządzić samotnie. Potrafisz uruchamiać w sobie wszystkie 4 stany świadomie, zależnie od sytuacji.

    Pełnia żeńskiej energii to nie wybór jednego żywiołu i jego dominacja, lecz świadome korzystanie z nich wszystkich.

    Stan Kochanka

    „Jestem. Mogę. Pragnę”

    To jest nasza iskra. To energia, kiedy:

    • czujemy pasję, pewność siebie i sprawczość;
    • działamy odważnie, czasem impulsywnie;
    • kochamy siebi
    • e;
    • kochamy życie i smakujemy życie;
    • mamy wewnętrzną pasję;
    • wyrażamy się;
    • chcemy być widziane i słyszane;
    • dbamy o siebie – wizualnie i zdrowotnie;
    • mamy w sobie ciepło i czułość;
    • jesteśmy kreatywne i twórcze;
    • jesteśmy magnetyczne.

    Ten stan uaktywnia się zawsze, gdy stajemy za sobą i swoim pragnieniem.

    Stan Pani Domu

    „Jestem bezpieczna. Mam czas”.

    To jest nasza baza. To energia, w której:

    • jesteśmy osadzone w ciele;
    • jesteśmy stabline, spokojne, obecne;
    • jesteśmy zorganizowane;
    • budujemy;
    • pielęgnujemy, opiekujemy się;
    • zarządzamy;
    • dbamy o nasze otoczenie;
    • ufamy procesowi i rytmowi natury;
    • jesteśmy konsekwentne i dokańczamy sprawy;
    • pomnażamy to, co stworzyłyśmy w Kochance.

    To stan, w którym zasilamy siebie i innych.

    Stan Dziewczynka

    „Czuję. Płynę. Wiem”.

    To jest nasza głębia. To energia, w której:

    • czujemy lekkość, radość życia i entuzjazm;
    • jesteśmy delikatne i wrażliwe;
    • czujemy intensywnie;
    • wyczuwamy subtelności;
    • zanurzamy się w snach i symbolach;
    • mamy połączenie z intuicją i ufamy jej;
    • marzymy;
    • czujemy miłość do innych;
    • umiemy prosić o pomoc;
    • przyjmujemy;
    • oddajemy kontrolę;
    • odpuszczamy.

    To stan, w którym łączymy się z duszą.

    Stan Królowa

    „Widzę. Rozumiem”.

    To jest nasza wizja. To energia, w której:

    • obserwujemy;
    • myślimy, analizujemy;
    • snujemy idee;
    • planujemy;
    • komunikujemy się;
    • flirtujemy słowem;
    • jesteśmy elastyczne;
    • mamy poczucie własnej wartości;
    • szanujemy siebie i innych;
    • uczymy się, zdobywamy nowe umiejętności;
    • potrzebujemy przestrzeni;
    • dbamy o kulturę osobistą;
    • jesteśmy spełnione.

    To stan, w którym nadajemy sens i znaczenie.

    Żywioł ziemi to ugruntowanie. Żywioł ognia to działanie. Żywioł wody to czucie. Żywioł powietrza to rozumienie. To 4 wielkie moce, które potrzebujemy w sobie równoważyć, aby osiągnąć wewnętrzną harmonię.

    Zdrowy ogień to odwaga bez agresji, działanie bez presji, pasja bez spalania się. Bez niego ziemia staje się ciężarem, woda – stagnacją, powietrze – teorią bez działania.

    Zdrowa ziemia trzyma Cię w jednym kawałku. Bez niej emocje Cię zalewają, entuzjazm się wypala, a sens ulatuje.

    Zdrowa woda jest wtedy, gdy czujesz, ale nie toniesz w tym, jesteś przytłoczona, ale wracasz do siebie, jesteś delikatna, ale nie bezbronna. Bez wody nie poruszysz ziemi/ziemią.

    Zdrowe powietrze jest wtedy, gdy umiesz nazwać swoje stany, nie utożsamiasz się z każdym impulsem i widzisz wybór. Bez powietrza nie umiesz nadać sensu temu, co czujesz i robisz.

    Pełnia żeńskiej energii nie jest wtedy, kiedy wybieramy jeden żywioł i on dominuje, lecz wtedy, gdy przełączamy się między nimi wszystkimi.

    Świadome korzystanie z mocy 4 żywiołów to wewnętrzny kompas. Kiedy pracujesz ze wszystkimi żywiołami przestajesz żyć „jednym trybem”. To tak, jak byś miała wewnętrzny panel sterowania: wiesz, czego potrzebujesz i umiesz po to sięgnąć.

    Zamów plakat „Twoje 4 Stany”, aby nauczyć się świadomie korzystać ze swoich 4 żywiołów i osiągnąć wewnętrzną równowagę.

  • Kobieta w pełni swojej mocy jest nie do zatrzymania. Dlatego patriarchat tak bardzo się jej boi.

    Kobieta w swojej mocy:

    • ufa swojej intuicji;
    • zna swoje rytmy i granice;
    • nie potrzebuje zewnętrznego pozwolenia;
    • nie jest łatwo ją zawstydzić lub odłączyć od ciała;
    • czuje, kiedy coś jest „nie dla niej” – i umie odpuścić.

    Ona nie reaguje automatycznie. Ona jest połączona ze sobą. Ona najpierw czuje, potem wybiera i działa.

    Nie da się jej kontrolować:

    • strachem („co ludzie powiedzą”);
    • poczuciem winy („powinnaś”);
    • presją czasu („musisz teraz”);
    • odcięciem od ciała („to tylko emocje”).

    Kobieta w swojej mocy nie goni, więc nie da się jej poganiać, nie jest głodna akceptacji, więc nie da się jej kupić, zna swoją wartość, więc nie da się jej wmówić, że jest „za bardzo” albo „za mało”.

    Skoro nie da się jej kontrolować to jest nieprzewidywalna. A przecież systemy kontroli nie znoszą nieprzewidywalności.

    W patriarchalnym świecie kobieca moc to zagrożenie, bo:

    • jest cykliczna, a nie liniowa;
    • wypływa też z ciała, a nie tylko z umysłu;
    • opiera się na intuicji, nie na hierarchii;
    • nie potrzebuje zewnętrznego autorytetu.

    A to zagraża systemom opartym na kontroli, stałej produktywności, dominacji i oderwaniu od natury.

    Najłatwiej steruje się ludźmi, którzy nie ufają sobie, są odłączeni od ciała, boją się zatrzymać lub potrzebują zewnętrznej aprobaty.

    Dlatego przez wieki próbowano osłabiać kobiecą moc. Zawstydzano ciało i seksualność. Oddalano kobiety od własnego ciała. Demonizowano emocje i intuicję („histeria”, „czary”). Karano kobiecą niezależność. Gloryfikowano poświęcenie zamiast suwerenności. Uczono kobiety, że ich zmienność to wada.

    Patriarchalny świat nie boi się kobiet dlatego, że są słabe, ale dlatego, że są zbyt połączone ze źródłem – naturą, ciałem, cyklem, intuicją. Patriarchalny świat nie boi się kobiet dlatego, że są słabe, ale dlatego, że są zbyt połączone ze źródłem – naturą, ciałem, cyklem, intuicją.

    Kobieta, która ufa swoim cyklom, słucha swojego wewnętrznego „nie” i nie oddaje decyzji na zewnątrz jest nie do włożenia w sztywne ramy. Taka kobieta jest nie do zatrzymania.

    Odbierano nam moc ze strachu. Przestałyśmy ufać swojemu czuciu i oddałyśmy ster. Więc bałyśmy się własnej mocy, bałyśmy się sobie zaufać i siebie słuchać.

    Ale to, co jest naszą najgłębszą kobiecą raną zbiorową, jest jednocześnie inspiracją do naszego przebudzenia. To nie jest „trend rozwojowy”, który za chwilę przeminie. I to nie jest żadna rewolucja na zewnątrz, więc żaden system tego nie zatrzyma. To jest nasz powrót – do naszego ciała, do słuchania naszego cyklu i ufania naszym emocjom.

    My sobie wreszcie przypominamy, kim jesteśmy.

    Wracaj do swojej mocy lekko, z przyjemnością i ekscytacją. W moim sklepie znajdziesz narzędzia rozwojowe, które Ci w tym pomogą :*

  • To nie siła jest kobietą. To moc jest kobietą.

    To nie siła jest kobietą. To moc jest kobietą.

    I nie chodzi mi o prawa kobiet, bo żeby wywalczyć dla nas równe prawa w patriarchalnym świecie niekiedy musimy używać siły. Gdybyśmy przez setki lat tak zaciekle nie walczyły o nasze prawa to teraz byśmy ich nie miały. I jestem nam za tę walkę wdzięczna.

    Chodzi mi o nasz styl życia, naszą codzienność i sposób, w jaki wyrażamy się na co dzień – a do tego nie potrzebujemy ciągłej walki. Chodzi mi o fundamentalną różnicę w jakości energii, z której czerpiemy i wartości jakie mamy do zaoferowania światu.

    O kreację, delikatność, cykliczność, głębokie czucie, bycie i doświadczanie. O naszą prawdziwą żeńską moc, która przez wieki była w nas tłamszona, traktowana jak zagrożenie, i którą musiałyśmy w sobie tłumić, żeby p r z e t r w a ć.

    Tak często musiałyśmy używać siły, że zapomniałyśmy o naszej mocy… I zamiast korzystać z naszej naturalnej mocy ciągle próbujemy coś sobie wywalczyć siłą.

    Siła to nacisk. To napinanie mięśni, przekraczanie granic, działanie mimo wyczerpania. Siła wymaga walki – z czasem, ciałem, emocjami. Jest głośna, widoczna, często reaktywna. Dobrze sprawdza się w świecie rywalizacji, ale jej nadmiar wrzuca nas w tryb przetrwania. Moc nie pcha, tylko przyciąga. Nie wymusza, tylko kreuje rzeczywistość wokół siebie. Nie płynie z napięcia, lecz z połączenia.

    Siła działa przeciw oporowi. Moc rozpuszcza opór.

    Siła jest krótkodystansowa. „Wyciskamy” ją z naszej woli. Moc jest odnawialna. Płynie z cyklu i odpoczynku.

    Siła chce kontrolować życie. Moc jest w relacji z życiem.

    Kobieca moc rodzi się w:

    • kontakcie z ciałem,
    • zdolności odczuwania,
    • cykliczności, nie stałości,
    • intuicji, która widzi zanim pojawi się dowód.

    Dlatego kobieta, która próbuje funkcjonować wyłącznie na sile, często czuje wypalenie, rozdrażnienie lub odcięcie od siebie. To nie dlatego, że „jest za słaba”, tylko dlatego, że nie używa swojej jakości energetycznej.

    Gdy kobieta wraca do swojej mocy:

    • pozwala sobie zmieniać tempo,
    • ufa momentom wycofania,
    • korzysta z emocji jak z kompasu,
    • przyciąga, zamiast walczyć,
    • ufa swojej intuicji.

    Siła powstaje z konieczności przetrwania. Z momentów, w których musiałaś być twarda. To ta część, która mówi: „muszę dać radę”, „nie mogę się rozsypać”, „jeśli nie ja, to kto?”. Ale siła napina ciało, zamyka serce i zaciska wszystko w garści.

    Moc jest miękka, głęboka i żywa. Wypływa z połączenia z ciałem, intuicją i rytmem życia. Nie potrzebuje kontroli, bo opiera się na zaufaniu. Moc to zdolność bycia sobą bez zbroi. To wewnętrzne tak dla życia – także wtedy, gdy nie jest idealnie.

    Gdy próbujesz kontrolować – emocje, ludzi, tempo życia – to działasz z siły, a nie z mocy. Moc zaczyna się tam, gdzie przestajesz walczyć z życiem, zaczynasz ufać i słuchać siebie.

    Czasem musisz cisnąć, naciskać i przeć do przodu – owszem. Bez tego nie osiągniesz wielu rzeczy w życiu. Pierwiastki męskie są Ci potrzebne. Bez nich żeńskie nie przetrwają – bo Twoje męskie ochraniają Twoje żeńskie.

    Ale! Nie idź przez życie ciągle w tej zbroi. Zrzucaj swoją zbroję. I zamiast naciskać:

    • zatrzymuj się i sprawdzaj, co czujesz,
    • pozwalaj sobie prosić o wsparcie,
    • wykonuj choćby jedno działanie dziennie, które jest całkowicie w zgodzie z Tobą,
    • a nie z oczekiwaniami innych/świata.

    I zamiast ciągle pytać siebie, jak być silniejszą… coraz częściej pytaj siebie jak być bardziej obecną, połączoną i łagodną dla siebie.

    Życzę Ci czułej relacji ze sobą i odkrywania swojej mocy dzień po dniu ^.^

    A jeśli potrzebujesz pomocnika to polecam plakat „Twoja Pełnia”, który pomoże Ci świadomie korzystać z żeńskiej mocy i męskiej siły.

  • Nie jesteś chaotyczna. Jesteś cykliczna.

    Nie jesteś chaotyczna. Jesteś cykliczna.

    Twoja energia nie szaleje – ona się po prostu przemieszcza. Jest działanie i jest bycie. Są momenty wzrostu i momenty wycofania. Jest ekspansja i jest cisza.

    Tak jak Księżyc Ty nie masz świecić jednakowo każdej nocy. Tak, jak każda faza Księżyca ma swoje zadanie – jedna zaprasza do planowania, inna do działania, jeszcze inna do odpuszczenia, a jeszcze inna do głębokiego wejścia w siebie – tak i Ty przechodzisz przez fazy: wizji i intencji, działania i ekspansji, pełni i wodczności, wycofania i głębokiego czucia.

    Twoje ciało zna rytm, którego nie da się wpisać w liniowy plan. Są dni, gdy chcesz tworzyć, mówić, wychodzić do świata. I są takie, gdy Twoja moc rodzi się w ciszy. To nie jest brak konsekwencji, tylko to jest Twój rytm.

    Gdy przestajesz oceniać swoje zmiany energii zaczynasz widzieć mądrość swojego rytmu.

    Bo kiedy żyjesz w zgodzie ze swoim cyklem, wracasz do swojego naturalnego porządku. Przestajesz wymagać od siebie stałości. Twoje ciało przestaje walczyć. A wtedy dzieje się ta magia, o której tak marzysz – pojawia się równowaga. Tak, tak. Twoja równowaga nie rodzi się z kontroli, lecz zgody na flow. Ty nie masz się/siebie kontrolować. Masz pozwolić swojej energii płynąć.

    Nie jesteś stała. Nie jesteś linearna. Jesteś zmienna, jak Twój cykl. Twoja zmienność nie jest słabością, a źródłem Twojej mocy.

    Twój cykl = Twój rytm. Gdy pozwalasz sobie być dokładnie tam, gdzie jesteś w swoim cyklu – to właśnie wtedy pojawia się równowaga. I to wtedy wraca Twoja moc. Więc zamiast walczyć ze swoim cyklem – ucz się od niego. Obserwuj, spisuj obserwacje i poznawaj swoje flow.

    Gdy zauważysz potencjał swojej cykliczności połyniesz ze swoim rytmem. A wtedy… Otworzy się przed Tobą ocean nowych możliwości.

    • odkryjesz w sobie potęgę 4 faz cyklu – folikularnej, owulacyjnej, lutealnej i menstruacyjnej
    • odkryjesz w sobie potęgę 4 żywiołów – wody, ognia, ziemi i powietrza
    • będziesz wiedzieć kiedy planować, kiedy działać, a kiedy tworzyć
    • będziesz wiedzieć kiedy odpuszczać i żegnać to, co już Ci nie służy
    • lepiej zrozumiesz siebie i swoje emocje
    • zwiększysz wiarę w swoje możliwości
    • staniesz się dla siebie bardziej wyrozumiała
    • łatwiej zrealizujesz swoje cele

    Zacznij współpracę z własnym cyklem. Jak? Spójrz na Księżyc! Księżyc jest dla nas – kobiet – jak lustro!

    • 4 główne fazy Księżyca – nasze 4 fazy cyklu
    • 4 żywioły Księżyca w znakach zodiaku (woda, ogień, ziemia, powietrze) – 4 żeńskie żywioły energetyczne (Dziewczynka, Kochanka, Pani Domu, Królowa)

    Gdy obserwujesz Księżyc to jest tak, jak byś miała jakiś magiczny klucz. I wszystko zaczyna Ci się układać w jedną całość – bo zaczynasz rozumieć swoją zmienność, a nawet dostrzegać w tym porządek.

    Nie odnajdę Twojego klucza, ale mogę pomóc Ci w poszukiwaniach 🙂 Sprawdź moje plakaty astrologiczne i wybierz swojego pomocnika w odkrywaniu swojego własnego rytmu.