Kategoria: Energia

  • Zamiast szukać kolejnej wersji siebie, szukaj siebie

    Zamiast szukać kolejnej wersji siebie, szukaj siebie

    Często czujemy się zmęczone życiem, a to nie życie jest takie ciężkie, tylko cel, który sobie obrałyśmy do realizacji nas wykańcza. Ten cel to my same – tylko lepsze. Nasze zmęczenie wtedy nie wynika z obowiązków, ale z ciągłego dążenia do tego, by stać się kimś innym.

    Mam lepiej wyglądać. Mam więcej zarabiać. Mam być bardziej spokojna. Mam być bardziej ambitna. Mam być bardziej niezależna. I najlepiej żebym jeszcze zawsze była pogodna i uśmiechnięta.

    Przestałyśmy patrzeć na siebie jak na człowieka, a zaczęłyśmy jak na projekt, który trzeba nieustannie ulepszać. Żyjemy w ciągłym poczuciu, że nam czegoś brakuje, że nadal coś musimy poprawić i że nasza obecna wersja nie jest jeszcze wystarczająca. Nic dziwnego, że czujemy się jak lista zadań do odhaczenia.

    Każda trudna emocja stała się blokadą. Każdy lęk stał się czymś do przepracowania. Każda słabość stała się dowodem, że trzeba jeszcze bardziej nad sobą pracować, jeszcze bardziej wyjść ze strefy komfortu.

    Kolejna książka. Kolejny kurs. Kolejna transformacja. Jakby prawdziwa wartość zawsze była gdzieś „po drugiej stronie”.

    Tymczasem duchowość polega na spotkaniu ze sobą, nie na wyścigu do lepszej wersji siebie. Nie wszystko wymaga naprawy. Niektóre rzeczy potrzebują tylko uwagi, czułości, akceptacji.

    Nie każda trudność musi zamienić się w rozwój. Nie każda słabość jest blokadą. Nie każda rana musi stać się lekcją. Nie każde doświadczenie musi prowadzić do transformacji. Czasem największym aktem uzdrowienia jest przestać traktować siebie jak problem do rozwiązania. Bo nie jesteś tutaj po to, żeby bez końca stawać się kimś innym. Jesteś tutaj po to, żeby wrócić do siebie.

    Energia żeńska nie rozkwita pod presją ciągłej naprawy, tylko gdy przestaje walczyć z własną naturą. A gdy tak ciągle czujemy presję pracy nad sobą, to przestajemy czuć siebie.

    Czasem Twoja dusza wcale nie woła o transformację, tylko o uwagę, odpoczynek, obecność lub zgodę na bycie. Dlatego tak ważne jest zrozumienie, że nie potrzebujesz kolejnej wersji siebie, tylko potrzebujesz wrócić do tej, którą jesteś naprawdę.

    Co jeśli największy przełom wydarzy się nie wtedy, gdy staniesz się lepsza, a wtedy, gdy przypomnisz sobie kim jesteś naprawdę?

  • Nie bądź silna, bądź autentyczna

    Nie bądź silna, bądź autentyczna

    Kiedy byłyśmy małe mówiono nam: nie płacz / ogarnij się / bądź twarda / dawaj radę. I tak nauczyłyśmy się, że musimy być silne. Tylko, że to bardzo często oznacza, że musimy ukrywać tę prawdziwą siebie.

    Kiedy staramy się być silne to często:

    • tłumimy emocje;
    • wszystko bierzemy na siebie;
    • nie umiemy prosić o pomoc;
    • działamy mimo zmęczenia;
    • uśmiechamy się, kiedy w środku się rozpadamy.

    Działając na takim automacie zapominamy na czym polega prawdziwa siła. Prawdziwa siła to nie zaciskanie zębów i zapominanie o sobie, tylko odwaga, by być sobą. Odwaga do mówienia „nie”, kiedy coś nam nie służy. Do odpoczywania bez poczucia winy. Do pokazywania swoich emocji. Do tego, by nie udawać idealnej. Do tego, by nie budować swojej wartości na byciu potrzebną wszystkim. Do bycia autentyczną.

    Bo nie musisz zasługiwać na miłość swoim poświęceniem. Nie musisz udowadniać jak wiele wytrzymasz. To nie siłą pokazujesz swoją wartość. Swoją wartość pokazujesz swoją prawdą. Swoją wrażliwością. Szacunkiem do siebie. Odwagą do wyrażania swojej prawdy.

    To właśnie kiedy przestajesz „grać silną” zaczynasz oddychać spokojniej, czuć więcej, wracać do siebie i budować prawdziwe relacje.

    I teraz pomyśl…

    Jeśli dziś nie musiałabyś być silna i mogła być autentyczna, to jaka byś była?

  • Silna, niezależna, ogarnięta i… kompletnie odcięta od siebie?

    Silna, niezależna, ogarnięta i… kompletnie odcięta od siebie?

    Nauczyłaś się radzić sobie sama. Nie zawodzić. Nie potrzebować za dużo. Nie zatrzymywać się.

    Masz wszystko poukładane. Pracę, obowiązki, cele. Wiesz, co trzeba zrobić, i po prostu to robisz, po kolei.

    Tylko, że gdzieś po drodze przestałaś sprawdzać, jak się z tym czujesz. Twoje życie działa. Ale Ty w nim… jak byś była tylko funkcją.

    Zawsze w działaniu. Zawsze w kontroli. Zawsze „ogarnięta”. I choć nie jest to widoczne (bo może bardzo się starasz, żeby nie było tego widać) to jest to cholernie męczące.

    Bycie silną stało się Twoim trybem domyślnym, a nie wyborem. Jeśli tak właśnie jest – powiedz temu STOP.

    Nie chodzi o to, żebyś przestała być silna, niezależna i ogarnięta, tylko o to, że nie musisz być taka cały czas.

    Jeśli funkcjonujesz wyłącznie na sile, prędzej czy później poczujesz wypalenie lub odcięcie od siebie. To się wydarzy nie dlatego, że jesteś „za słaba”, tylko dlatego, że zbyt rzadko używasz swojej jakości energetycznej.

    Możesz odpuścić. Możesz czuć. Możesz nie wiedzieć. To nie odbiera Ci siły. Co więcej, to uzupełnia Twoje jakości.

    Siła jest tam, gdzie ciśniesz – często wbrew sobie, często automatycznie, bez kontaktu ze sobą. A moc jest tam, gdzie jesteś. Gdzie czujesz swoje emocje i swoją prawdę, słuchasz siebie i stajesz za sobą. Gdzie pozwalasz sobie na bycie, zamiast ciągle robić.

    Pielęgnuj w sobie również energię żeńską, a nie tylko męską. Plakat „Twoja Pełnia” powstał po to, żeby pomóc Ci je rozróżniać i nimi zarządzać 🙂

    Zadbaj o siebie. A nie o to, żeby wszystko było zrobione.

  • Dlaczego pytasz innych, a nie zapytasz siebie?

    Dlaczego pytasz innych, a nie zapytasz siebie?

    Być może też dorastałaś w świecie, który – często bardzo subtelnie – uczył Cię, byś nie ufała sobie w pełni. Od najmłodszych lat słyszałaś, że masz być „grzeczna”, „nie przesadzać” lub „nie robić problemów”. I może z czasem ten przekaz zaczął działać w Tobie na głębszym poziomie…

    Pojawił się ten cichy głos… „A co jeśli się mylę?”. „Może ktoś wie lepiej?”. „Zapytam kogoś, żeby mieć pewność…”. I tak wątpienie w siebie przerodziło się w nawyk.

    To wątpienie nie bierze się znikąd. To efekt wielu lat bycia poprawianą i porównywaną. Efekt kultury, która częściej nagradza kobiety za dostosowanie się niż za pewność siebie.

    Nic dziwnego, że pojawia się potrzeba upewniania się i to ciągłe pytanie: „Czy ja robię dobrze?”.

    Ale to nie jest tak, że Ty nie masz intuicji. Wręcz przeciwnie. Ona jest, tylko my często ją zagłuszamy. Chociaż czujemy i wiemy, co jest dla nas dobre, to i tak zanim podejmiemy decyzję filtrujemy ją przez opinie innych: partnera, rodziny, znajomych czy internetu.

    Szukamy gdzieś potwierdzenia, zamiast zaufać sobie. Problem w tym, że im częściej oddajemy decyzyjność na zewnątrz, tym trudniej potem słyszeć własny głos.

    Ale prawda jest taka, że Twoja intuicja nie potrzebuje aprobaty. Ty nie potrzebujesz aprobaty. Potrzebujesz jedynie zaufania samej sobie.

    Słuchanie siebie to proces. Na początku może być niekomfortowy, bo oznacza rezygnację z ciągłego szukania potwierdzenia i wzięcie odpowiedzialności za swoje decyzje. Ale z czasem pojawia się spokój i poczucie, że stoisz po swojej stronie.

    Bo pewność siebie nie polega na tym, że zawsze masz rację, tylko na tym, że potrafisz sobie zaufać – nawet wtedy, gdy nie masz żadnej gwarancji.

    Twój głos już w Tobie jest. Problemem nie jest jego brak, tylko brak zaufania do niego. Jak nad tym pracować?

    1.

    Zanim zapytasz innych zatrzymaj się i zadaj pytanie sobie: „Co ja o tym myślę?”. Zwróć uwagę na pierwszy impuls.

    2.

    Zauważaj, ile razy miałaś rację i doceniaj swoje trafne decyzje. To buduje zaufanie do siebie.

    3.

    Zmieniaj narrację w umyśle. Zamiast: „A co jeśli się mylę?”, spróbuj:„A co jeśli wiem, co robię, i mam rację?”.

    4.

    Zrozum, że brak pewności ≠ zła decyzja. Nie czekaj na 100% pewności, bo ona może nigdy nie nadejść. Możesz się bać i nadal podjąć dobrą decyzję.

    5.

    Ogranicz nadmiar opinii, bo gdy słyszysz dużo głosów z zewnątrz to ciszej słyszysz siebie. Jeśli potrzebujesz się kogoś poradzić to wybierz jedną lub dwie zaufane osoby.

    6.

    Trenuj swoją intuicję. Zacznij od małych decyzji. Nie konsultuj wszystkiego. Daj sobie przestrzeń na własne wybory.

    To nie jest tak, że inni wiedzą lepiej, tylko po prostu ich głos uznajesz za ważniejszy.

    Twoim zadaniem nie jest stać się bardziej pewną siebie z dnia na dzień, tylko zacząć częściej wybierać siebie, nawet jeśli towarzyszy temu niepewność.

    A do trenowania… polecam Ci szczególnie ten plakat:

  • Dźwigasz za dużo, bo właśnie tego Cię nauczono

    Dźwigasz za dużo, bo właśnie tego Cię nauczono

    Od dziecka uczy się nas, że życie to wysiłek, droga do sukcesu musi być ciężka, a wartość człowieka mierzy się tym, jak wiele osiągnie. Słyszymy o tym, że na wszystko musimy sobie zapracować, trzeba zacisnąć zęby i dawać z siebie wszystko. Mało kto mówi nam, że można żyć lekko.

    Lekkość jest podejrzana. Jeśli coś przychodzi z łatwością to często odbieramy to jako mniej wartościowe. Jakby brak cierpienia odbierał sens osiągnięciu bo przecież musimy urobić się po pachy…

    W efekcie pracujemy bardzo ciężko bo czujemy, że tylko wtedy możemy zasłużyć na uznanie. Uważamy, że najpierw musimy się zmęczyć, żeby zasłużyć na spokój, radość czy odpoczynek.

    I nikt nas nie uczy jak:

    • odpuszczać bez poczucia winy;
    • wybierać to, co proste zamiast tego, co zrobi większe wrażenie;
    • zaufać, że nie wszystko musi być walką;
    • budować życie wokół dobrej energii,
    • a nie harowania i wyczerpania;
    • planować regenerację, zamiast padać
    • na twarz z przeciążenia.

    Tymczasem lekkość nie oznacza lenistwa ani braku ambicji. To raczej umiejętność poruszania się przez życie bez ciągłego oporu. To mądre wybory.

    Problem w tym, że tego musimy się nauczyć same – często wbrew temu, co widziałyśmy i słyszałyśmy przez lata. I może właśnie na tym polega dorosłość: nie na tym, żeby pracować coraz ciężej, tylko w końcu zadać sobie pytanie: czy na pewno musi być aż tak trudno?

    Bo lekkość nie oznacza, że życie staje się łatwe, problemy znikają, obowiązki wyparowują, a trudne emocje się nie pojawiają. Życie w lekkości nadal bywa wymagające. Różnica polega na świadomości ile z tego ciężaru naprawdę jest „życiem”, a ile dokładamy sobie same.

    Bo oprócz realnych trudności często same sobie dokładamy:

    • odpowiedzialności – „zrobię to sama, będzie szybciej”;
    • perfekcjonizmu – „musi być idealnie, inaczej się nie liczy”;
    • analizowania – „czy na pewno dobrze zrobiłam?”, „co sobie ktoś pomyśli?”;
    • porównywania się – „inni ogarniają lepiej”.

    To jest niewidoczny, ale bardzo wyczerpujący ciężar. Nawet bardziej wyczerpujący niż same rzeczy do zrobienia. Często to nie samo życie nas przytłacza, tylko to, że przejmujemy cudze obowiązki, dźwigamy emocje innych ludzi, próbujemy naprawiać wszystko wokół lub zgadzamy się na więcej, niż mamy na to zasoby.

    Nie sprawię, że Twoje życie będzie lżejsze, ale doradzę Ci, byś zadała sobie takie pytania:

    Czy uważasz, że masz prawo do odpoczynku dopiero, gdy na niego zasłużysz?

    Czy starasz się być zawsze dostępną i pomocną dla każdego?

    Czy masz poczucie winy gdy wybierasz siebie?

    Czy bierzesz na siebie tak dużo bo próbujesz udowodnić swoją wartość tym, jak wiele ogarniasz?

    A w konkretnej sytuacji, kiedy czujesz ciężar, zadaj sobie to jedno pytanie:

    Czy to na pewno jest moje do niesienia?

    Bo jeśli to nie jest Twoje to masz prawo to odłożyć. Bez tłumaczenia się. Bez poczucia winy.

    Lekkość zaczyna się tam, gdzie kończy się nadodpowiedzialność.

    Bo nie wszystko, co jesteś w stanie unieść jest Twoim obowiązkiem.

    Wiem, że to trudne, ale przestań brać na siebie więcej niż naprawdę do Ciebie należy.

  • Intuicja czy ego? Serce czy dusza? Który głos do Ciebie mówi?

    Intuicja czy ego? Serce czy dusza? Który głos do Ciebie mówi?

    Ciągle słyszysz jakiś głos. Raz jest głośny i konkretny, a raz cichy i pojawia się na chwilę, po czym znika.

    Jeden zasiewa w Tobie wątpliwości, drugi daje absolutną pewność, choć tak naprawdę sama nie wiesz dlaczego. Jeden zachęca Cię do zrobienia czegoś, drugi do ucieczki od czegoś. Pomogę Ci zrozumieć ten wewnętrzny chór.

    Wszystkich głosów warto posłuchać, ale nie wszystkim warto dać się prowadzić. Podążając za sercem, intuicją i duszą możesz się rozwinąć. Natomiast słuchając ego możesz długo tkwić w miejscu. Podpowiem Ci na co zwracać uwagę za każdym razem, gdy chcesz rozróżnić wewnętrzne głosy.

    Ego

    Komunikuje:

    • musisz
    • uważaj
    • co ludzie powiedzą
    • nie dasz rady
    • to nie dla Ciebie

    Odczucie w ciele: napięcie (przyjemne lub nie)

    Emocja: lęk, pragnienie

    Efekt: niepokój, pociąg do czegoś

    Źródło: kontrola

    Serce

    Komunikuje:

    • chcę
    • lubię
    • to dla mnie dobre

    Odczucie w ciele: ciepło, spokój, poruszenie

    Emocja: radość

    Efekt: miękkość, obecność

    Źródło: miłość

    Intuicja

    Komunikuje:

    • coś, niewiadomo co, bez słów
    • to jak błysk, z nienacka
    • szepnie i znika

    Odczucie w ciele: poruszenie

    Emocja: pewność

    Efekt: jasność, soczystość

    Źródło: głębia

    Dusza

    Komunikuje:

    • ciszą
    • obecnością

    Odczucie w ciele: spokój, rozlane uczucie

    Emocja: zaufanie

    Efekt: spokój

    Źródło: jedność

    Ego spina. Serce rozluźnia. Intuicja porusza. Dusza uspokaja.

    Ego reaguje od razu, gdy czegoś nie chcesz. Serce reaguje od razu, gdy czegoś chcesz.

    Jeśli masz wątpliwości i nie wiesz który głos do Ciebie mówi polecam korzystać z moich dwóch sposobów.

    Sposób 1. Słuchanie ciała.

    Zadaj pytanie i sprawdź jak zareaguje Twoje ciało. Jeśli poczujesz spokój to oznacza, że mówi do Ciebie intuicja, dusza lub serce. Jeśli poczujesz ścisk lub napięcie to pewnie mówi do Ciebie ego.

    Sposób 2. Dialog wewnętrzny.

    Zadaj konkretne pytanie, np.: „co jest dla mnie teraz dobre?” albo „czy to jest strach czy intuicja?”. Poczekaj na odpowiedź. Pierwsza spokojna odpowiedź to zwykle odpowiedź z intuicji. A jeśli pojawia się natłok argumentów to najpewniej głos ego.

    Najważniejsze to wsłuchiwać się w siebie i sprawdzać: czy ten głos Cię kieruje ku spełnieniu, czy raczej by Cię ochronić przed ryzykiem lub zmianą?

    Jeśli w głowie pojawiają Ci się argumenty zadawaj im konkretne pytania – tak zrozumiesz czy obawy są uzasadnione czy też nie.

    Trenuj słuchanie swoich głosów. Słuchaj uważnie tych głosów i przyglądaj się swojemu ciału. Trening czyni mistrza 😉

  • Jesteś. I to wystarczy

    Jesteś. I to wystarczy

    Najgłębsza prawda o Tobie nie dotyczy tego, co osiągasz, tylko tego, że jesteś. Sam fakt Twojego istnienia jest pełny. Twoje istnienie to źródło.

    Zanim pojawią się cele i oczekiwania, Twoje życie już ma wartość.

    Powracaj jak najczęściej do tego źródła, w którym nie musisz na nic zasługiwać.

    Zanim pojawią się jakiekolwiek role, sukcesy czy porażki, już jesteś – kompletna i wystarczająca.

    Bycie oznacza powrót do tej pierwotnej obecności, w której nie musisz nic udowadniać i naprawiać.

    Gdy pamiętasz, że jesteś odzyskujesz spokój, wewnętrzną moc i kontakt ze sobą. Twoje działanie staje się wtedy naturalnym wyrazem Twojego stanu, a nie próbą zasłużenia na wartość.

    Pozwolenie sobie na bycie to zgoda na stan świadomego kontaktu ze sobą, ze swoim oddechem, ze swoją chwilą. To zgoda na istnienie w przestrzeni, w której nie gonisz za przyszłą wersją siebie, ale spotykasz tę, która jest „tu i teraz”. To właśnie z tego miejsca rodzi się Twoje najzdrowsze działanie – niewymuszone, autentyczne i spójne z Tobą.

    Kiedy naprawdę pozwalasz sobie być, napięcie słabnie. Nie dlatego, że wszystko jest idealnie, ale dlatego, że przestajesz warunkować swoją wartość wynikami.

    Uznaj, że jesteś – dokładnie w tej chwili, w tym stanie, na tym etapie. Bo Ty nie musisz najpierw stać się kimś, Ty już jesteś (kimś), i z tego miejsca wyrasta wszystko inne. Niech to będzie Twój fundament.

    Zamiast bazować na swoich osiągnięciach i na nich opierać swoją wartość, traktuj to, że jesteś jako swój fundament.

    Jeśli potrzebujesz przypomnienia o swoim fundamencie to ten plakat jest dla Ciebie:

    „W ciszy bycia odkrywasz, że niczego Ci nie brakuje”.

  • Płyniesz czy walczysz (z życiem)?

    Płyniesz czy walczysz (z życiem)?

    Przepływ jest naturalnym stanem życia. Wszystko w naturze jest w ruchu: oddech, krew, pory roku, przypływy i odpływy. Kiedy Twoja energia płynie masz klarowność decyzji i naturalną motywację. Czujesz się połączona z czymś większym niż Ty sama, masz poczucie większego sensu i jesteś twórcza.

    W przepływie działasz z wewnętrznego „tak”, nie z napięcia. Twoje myśli, emocje i działania są spójne. Nie ma wewnętrznego rozdarcia, nie zmuszasz się, nie udowadniasz.

    Jesteś w przepływie, gdy:

    • podejmujesz działania, nawet te bardzo małe;
    • budujesz systematyczne nawyki;
    • działasz pomimo strachu;
    • uczysz się na błędach i wyciągasz lekcje;
    • progres jest dla Ciebie ważniejszy od perfekcji;
    • podejmujesz decyzje pomimo wahań,
    • bo każda decyzja to ruch;
    • celebrujesz każdy, nawet mały, progres;
    • wzrastasz poprzez doświadczanie.

    Natomiast gdy walczysz z życiem Twoja energia zatrzymuje się. Wtedy nie idziesz z życiem, tylko jesteś w oporze wobec życia. Czujesz ciężar, brak inspiracji, powtarzalność schematów. Takie momenty traktuj jak sygnał, że coś wymaga Twojej uwagi. Ważne jest, byś nie trwała w takim stanie długo, ignorując wezwania do ruchu.

    Jesteś w walce, gdy:

    • chcesz być perfekcyjna i robisz coś dotąd, aż będzie idealnie;
    • czekasz z czymś na najlepszy moment;
    • wątpisz w siebie i kwestionujesz swoje decyzje;
    • nie podejmujesz działań ze względu
    • na strach;
    • prokrastynujesz, uciekasz od zadań,
    • odkładasz na później;
    • nadmiernie myślisz i analizujesz;
    • nie podejmujesz działań, by uniknąć potencjalnej porażki.

    W walce możesz być z różnych powodów. Może próbujesz tłumić jakieś emocje? Może boisz się zmiany? Może nie żyjesz w zgodzie ze sobą? Może jesteś przeciążona? Może po prostu za długo się wahasz.

    Sama walka nie jest czymś złym. Takie momenty też są potrzebne bo są dla Ciebie informacją. Problem jest wtedy, kiedy w takim stanie utkniesz. Bo gdy jesteś w przepływie to ufasz i jesteś gotowa na zmianę. A w walce często kurczowo trzymasz się tego, co znane.

    To nie znaczy, że masz być w nieustannej ekspansji. Czasem potrzebna jest cisza, integracja, odpoczynek – wtedy to też jest przepływ, tylko wolniejszy, spokojniejszy.

    Przepływ nie zawsze jest dynamiczny, czasem jest jak spokojna rzeka. To przecież spokojna woda odbija niebo jak lustro, i to przecież w ciszy często coś najszybciej dojrzewa. Problem pojawia się wtedy, gdy woda stoi w miejscu za długo.

    Nie chodzi o to, by w ogóle nie było zastoju, bo przerwy są częścią rytmu. Chodzi o to, by obserwować czy odpoczynek nie zamienił się w unikanie, czy oczekiwanie na coś nie stało się wygodną wymówką lub czy za potrzebę spokoju nie przebrał się lęk.

    Płyń z życiem! I sprawdzaj co kryje się pod Twoją walką 😉

  • Odpoczynek zmienia jakość Twojej obecności. I jakość całego Twojego życia

    Odpoczynek zmienia jakość Twojej obecności. I jakość całego Twojego życia

    Odpoczynek to zatrzymanie (się). Kiedy zwalniasz – zaczynasz słyszeć własne myśli. Kiedy oddychasz głębiej – wracasz do swojego wnętrza. Kiedy odpuszczasz kontrolę – robisz przestrzeń dla łagodności i zaufania.

    I choć coś się zatrzymuje to nie jest to przerwa od życia, tylko zmiana jakości Twojej obecności.

    Opoczynek nie musi być ciszą i bezruchem. Może też być:

    • spacerem bez celu;
    • powiedzeniem „nie” bez poczucia winy;
    • modlitwą lub medytacją serca;
    • byciem niedoskonałą bez samokrytyki;
    • pozwoleniem sobie na radość bez uzasadnienia.

    I choć pozornie to nie jest zatrzymanie (się) to wtedy też robimy od czegoś przerwę i zmieniamy jakość naszej obecności.

    Gdy odpoczywamy, nie robimy przerwy od życia, tylko wracamy do swojego źródła. A potem żyjemy pełniej, spokojniej i bardziej prawdziwie.

    Ale… zatrzymać się trzeba umieć. Najtrudniejszy jest pierwszy krok czyli nasza wewnętrzna zgoda na odpoczynek, oparta na głębokim zrozumieniu, że jesteśmy wartościowe nawet wtedy, gdy odpoczywamy. Później jest już nieco łatwiej, bo zauważamy, że dzięki odpoczywaniu funkcjonujemy w lepszej jakości i dajemu światu lepszą jakość nas.

    Nie jest nam łatwo taką zgodę sobie dać, bo jesteśmy nauczone, że:

    • odpoczynek to nagroda za trud;
    • na odpoczynek trzeba sobie zasłużyć;
    • najpierw obowiązki, potem odpoczynek;
    • odpoczywając nie jesteśmy wystarczająco produktywne;
    • odpoczynek to marnowanie czasu;
    • skoro potrzebujemy odpoczynku to znaczy, że nie dajemy sobie rady i nie jesteśmy wystarczająco silne.

    A to wszystko kłamstwa.

    Często żyjemy w trybie dawania: uwagi, troski, energii czy obecności. Nasze dni bywają pełne ról, oczekiwań i zadań. Dlatego zaczęłyśmy traktować odpoczynek jak luksus, na który możemy sobie pozwolić „dopiero, gdy…”.

    Zmieńmy myślenie o odpoczynku. Żyjmy tak, jakby odpoczynek nie był luksusem tylko higieną dla cielesnej, umysłowej i duchowej równowagi.

    Kiedy jesteśmy zmęczone, działamy z poziomu napięcia – reagujemy szybciej, płycej, bardziej automatycznie. Nasza uwaga się kurczy i skupia się na zadaniach, problemach, presji. Jesteśmy wtedy fizycznie obecne, ale wewnętrznie rozproszone.

    Odpoczynek to regeneracja sił. Gdy odpoczywamy zmieniamy sposób, w jaki jesteśmy – ze sobą, z innymi i z tym, co przeżywamy. Wtedy nasza wewnętrzna przestrzeń ze sobą jest obecna.

    Odpoczynek przesuwa nas z trybu „przetrwania” do trybu „uczestnictwa”. Gdy odpoczywamy nie walczymy z dniem, tylko w nim jesteśmy.

    Odpoczynek przywraca nam kontakt z naszym wnętrzem, a gdy mamy takie połączenie to życie zamiast być ciężarem, jest doświadczeniem.

    Odpoczywaj i doświadczaj!

  • Nie graj w tę grę, tylko twórz nową. Nie zmienisz patriarchalnego świata grając według jego zasad

    Nie graj w tę grę, tylko twórz nową. Nie zmienisz patriarchalnego świata grając według jego zasad

    Obecny świat potrzebuje więcej energii żeńskiej – odnowienia jej mocy, docenienia jej i wykorzystania jej jakości. Potrzebujemy więcej patrzenia do wewnątrz, lepszego kontaktu ze swoim ciałem i umiejętności odpoczywania.

    Ale patriarchalnego świata nie zmienimy używając jego narzędzi. Bo my nie potrzebujemy walki o to, co jest lepsze – żeńskie czy męskie. Nie trzeba nam dominacji jednej energii i spychania drugiej na boczny tor. Potrzebujemy równowagi pomiędzy męskim i żeńskim, wzajemnego uzupełniania się i współpracy.

    Do tego potrzebujemy zarówno więcej kobiet w żeńskiej energii, jak i więcej mężczyzn w swojej męskiej energii, ale świadomych, traktujących energię żeńską jak wartość, a nie jak zagrożenie.

    Żeby osiągnąć równowagę i współpracę nie możemy używać narzędzi walki, dominacji i kontroli. Musimy zrobić coś zupełnie innego – ukazywać wartości żeńskie, używając naszych, żeńskich narzędzi.

    Jak to zrobić? Po prostu zamiast brać udział w walce odmówić wchodzenia na ring i wybierać zupełnie inną jakość obecności. Trochę tak na przekór 🙂

    Zaproponuję Ci 7 konkretnych rozwiązań, które możesz wprowadzić już dzisiaj.

    Ponieważ patriarchalny świat prowokuje Cię do tłumaczenia się, uzasadniania każdej decyzji, udowadniania kompetencji, bycia „wystarczająco dobrą”, więc…

    1. Przestań udowadniać – zacznij ucieleśniać. Mów mniej, ale z miejsca prawdy. Pozwól, żeby spokój był Twoim autorytetem. Nie reaguj na prowokacje, bo system żyje z reakcji. Energia żeńska nie udowadnia. Ona JEST.

    System chce walczyć (bo to zna i umie to obsłużyć) więc…

    2. Reguluj się zamiast walczyć. Zanim zareagujesz: sprawdź oddech, sprawdź napięcie w ciele, sprawdź czy reakcja wypływa z lęku czy z mocy. Taka regulacja zmienia pole energetyczne sytuacji.

    Język systemu to agresja, presja i kontrola, a język żeńskiej mocy to znajomość siebie i granice, więc…

    3. Używaj granic, nie agresji. Zamiast tłumaczyć się, przekonywać, bronić się, mów: „Nie”, „To mi nie służy”, „Wybieram inaczej”. Mów bez walki. To rozbraja bardziej niż konfrontacja.

    Ponieważ patriarchalny świat ciągle Ci mówi: „Działaj równo”, „Bądź zawsze dostępna”, „Nie zwalniaj”, więc…

    4. Ufaj swojej cykliczności. Zmieniaj tempo, szanuj swoje fazy, odpoczynek traktuj jak strategię, planuj życie i pracę pod swoje rytmy, nie przepraszaj za pauzy, nie próbuj być „taka sama” codziennie. Kobieta, która żyje w swoim rytmie, przestaje być trybikiem.

    Patriarchalny świat przekonuje i wymaga podporządkowania, a energia żeńska przyciąga, więc…

    5. Nie trać energii na nawracanie. Nie Twoją rolą jest edukować każdego, przekonywać system, udowadniać, że masz rację. Stosuj ciche przywództwo, czyli żyj swoim przykładem, pozwól, by Twoja obecność była odpowiedzią i nie ciągnij za sobą tych, którzy nie chcą iść.

    Patriarchalny świat buduje struktury, a energia żeńska tworzy pola bezpieczeństwa, prawdy i obecności, więc…

    6. Twórz pola, nie struktury. W relacjach bądź miejscem, przy którym inni się regulują, w pracy: wnoś jakość, nie tylko wynik, w rozmowach: słuchaj głębiej. To zmienia ludzi od środka. A ludzie zmieniają system.

    Patriarchalny świat prowokuje, byśmy walczyły. Ale my wiemy, że walka wzmacnia to, z czym walczymy, więc…

    7. Pamiętaj o tym, że podobne przyciąga podobne. Każda walka dokłada energii staremu paradygmatowi, ustawia Cię w polu systemu, zmusza Cię do używania narzędzi systemu. Energia żeńska wychodzi z gry i tworzy nową.

    Nie walcz ze światem, który zapomniał, jak czuć. Żyj tak, by przypominać, że istnieje inny sposób.

    Energia żeńska nie niszczy systemów. Ona przywraca ludziom połączenie ze sobą. A gdy człowiek jest połączony z ciałem, intuicją i rytmem, to nie potrzebuje już kontroli z zewnątrz.

    Energia żeńska zatem nie obala systemów, tylko sprawia, że przestają być potrzebne.

    Walcząc z czymś utrzymujesz uwagę na starym porządku i tak naprawdę zasilasz to, z czym walczysz. A przecież energia żeńska nie chce wygrać gry, ona chce przestać w nią grać.

    Nie daj się już wciągać w tę wojnę! Twórz nowy świat żeńskimi jakościami. W moim sklepie znajdziesz narzędzia rozwojowe, które Ci w tym pomogą.

  • Dlaczego nie czujesz swojej mocy? Może za długo żyłaś według patriarchalnej matrycy

    Dlaczego nie czujesz swojej mocy? Może za długo żyłaś według patriarchalnej matrycy

    „Patriarchalny świat” to coś więcej niż tajemnicza grupa złoczyńców. To konkretny sposób organizowania rzeczywistości, który wciąż w nas działa (często nieświadomie). To system wartości, norm i struktur, który przez wieki był budowany głównie przez:

    • męskie doświadczenie;
    • logikę dominacji i kontroli;
    • oderwanie od ciała i natury;
    • liniowe myślenie o czasie, pracy i rozwoju.

    Patriarchat to taka matryca, na której oparty jest świat.

    W patriarchalnym świecie promuje się i nagradza:

    • stały wzrost (zawsze więcej, szybciej, dalej);
    • liniowy czas (każdy dzień taki sam, bez rytmu);
    • rozum ponad ciało;
    • wynik ponad proces;
    • kontrolę ponad relację;
    • produktywność ponad regenerację.

    To świat, który mówi nam, żebyśmy działały zawsze tak samo (tak samo dobrze, tak samo skutecznie), niezależnie od tego, co dzieje się w naszym ciele.

    Patriarchalny system tworzą rządy i korporacje. I organizują nam różne dziedziny życia według opracowanej przez siebie matrycy.

    I w ten sposób mamy system edukacji, który polega na siedzeniu kilka godzin w miejscu, wykonywaniu poleceń i wbijaniu do głowy formułek. System, który nie wspiera indywidualności, tylko kształtuje ludzi podobnych do siebie.

    I tak mamy kulturę pracy, która polega na pracy codziennie, po 8 godzin, 5 dni w tygodniu, cały rok. Kulturę pracy, która robi z nas niewolników, odłączonych od siebie, zmęczonych i wypalonych.

    I tak mamy jeszcze tę narrację sukcesu, która narzuca nam presję ogarniania wszystkiego i bycia silną – codziennie, w takim samym stopniu.

    A do tego jeszcze te religijne normy kontroli ciała.

    I jeszcze medycyna, oparta na odłączeniu od ciała, traktująca choroby jako przypadkowy traf lub winę genów i polegająca na przepisywaniu leków na objawy, zamiast leczyć przyczyny chorób.

    Nie masz czasu dla siebie? No jak to, przecież to jest tylko kwestia dobrej organizacji?! Coś Cię boli? Weź lek przeciwbólowy i pracuj dalej, bo to się wszystko samo nie zrobi. Jesteś zmęczona? No nie, moja droga, odpoczynek to na końcu, jak już wszystko odhaczysz z listy.

    Takie życie bardzo źle wpływa na naszą psychikę. Często objawia się to np. jako wewnętrzny krytyk, poczucie winy, gdy odpoczywamy, lęk przed byciem „za bardzo” lub „za mało” i wewnętrzna presja bycia ciągle spójną, przewidywalną, żeby nikogo „nie zawieść”.

    A kobieca moc jest kompletnie gdzie indziej… Ona jest cykliczna, a nie przewidywalna. Zmienia tempo. Wypływa z ciała i emocji. Opiera się na relacji, nie hierarchii. Kwestionuje „zawsze tak samo”. Ta kobieca moc zagraża systemowi, który potrzebuje stałej wydajności, nie toleruje pauzy i boi się tego, czego nie da się zmierzyć.

    Tylko, że cyklicznej istoty nie da się wcisnąć w excel.

    To co z nami zrobić? Skoro jesteśmy nieprzewidywalne to lepiej osłabić naszą moc. Systemowo, konsekwentnie, długofalowo.

    Najpierw wmówiono nam, że musimy być atrakcyjne, żeby mieć dobre życie. Oparto naszą wartość na wieku i wyglądzie – bo ładna znajdzie sobie mężczyznę, a stara już nie jest potrzebna.

    Potem „udomowiono” nas, trzymano w domu, nauczono nosić gorsety i kazano rodzić dzieci w pozycji leżącej.

    Nagradzano poświęcenie, zamiast suwerenności. Odłączono nas od ciała, wmawiając nam, że szaleją w nas hormony, jesteśmy zbyt emocjonalne i trzeba ten chaos opanować. Wyśmiewano intuicję i nauczono nas wstydzić się żeńskich zdolności.

    Kobieta, która nie zna swojej mocy, jest łatwiejsza do przeciążenia, wykorzystania, podporządkowania i manipulacji. Wieki osłabiania naszej kobiecej mocy i żeńskiej energii zrobiły sporo złego.

    I co ważne: już nie tylko kobiety cierpią w tym patriarchalnym systemie. To poszło za daleko i cierpią również mężczyźni, bo nie mogą czuć, nie mogą zwalniać i muszą być silni kosztem siebie.

    Także to nie jest walka kobiety vs mężczyźni. Obecnie stoimy przed wyzwaniem wypracowania równowagi pomiędzy oderwaniem a połączeniem, pomiędzy energią męską a żeńską.

    I dlatego teraz tym bardziej jest ważne, żebyś Ty na nowo uwierzyła w swoją moc, na nowo ją w sobie odkryła i dawała światu żeńskie jakości.

    Wyjdź z patriarchalnej matrycy. Odkryj na nowo swoją moc. I zaoferuj ją światu.

    Miłego i lekkiego odkrywania siebie! W moim sklepie znajdziesz narzędzia rozwojowe, które pomogą Ci odbudować swoje żeńskie jakości.

  • Połącz w sobie  4 stany, a wrócisz do swojej pełni

    Połącz w sobie 4 stany, a wrócisz do swojej pełni

    Raz jesteś świetnie zorganizowana, konsekwentnie idziesz do celu, a raz zalewają Cię emocje, chcesz tylko zniknąć i pobyć w ciszy. To nie jest absurdalny chaos, tylko różne stany żeńskiej energii. Każdy z nich potrzebuje zaopiekowania – nie kontroli. I każdy z nich jest Twoją wielką mocą.

    Te 4 żeńskie stany są jak 4 żywioły w astrologii – woda, ogień, ziemia i powietrze. To nasze cztery wewnętrzne tryby, między którymi możemy się świadomie poruszać.

    Bo Ty nie jesteś:

    • tylko silna (ogień);
    • tylko wrażliwa (woda);
    • tylko rozsądna (powietrze);
    • tylko wytrzymała (ziemia).

    Jesteś żywa i zmienna.

    Żaden stan nie ma Tobą rządzić samotnie. Potrafisz uruchamiać w sobie wszystkie 4 stany świadomie, zależnie od sytuacji.

    Pełnia żeńskiej energii to nie wybór jednego żywiołu i jego dominacja, lecz świadome korzystanie z nich wszystkich.

    Stan Kochanka

    „Jestem. Mogę. Pragnę”

    To jest nasza iskra. To energia, kiedy:

    • czujemy pasję, pewność siebie i sprawczość;
    • działamy odważnie, czasem impulsywnie;
    • kochamy siebi
    • e;
    • kochamy życie i smakujemy życie;
    • mamy wewnętrzną pasję;
    • wyrażamy się;
    • chcemy być widziane i słyszane;
    • dbamy o siebie – wizualnie i zdrowotnie;
    • mamy w sobie ciepło i czułość;
    • jesteśmy kreatywne i twórcze;
    • jesteśmy magnetyczne.

    Ten stan uaktywnia się zawsze, gdy stajemy za sobą i swoim pragnieniem.

    Stan Pani Domu

    „Jestem bezpieczna. Mam czas”.

    To jest nasza baza. To energia, w której:

    • jesteśmy osadzone w ciele;
    • jesteśmy stabline, spokojne, obecne;
    • jesteśmy zorganizowane;
    • budujemy;
    • pielęgnujemy, opiekujemy się;
    • zarządzamy;
    • dbamy o nasze otoczenie;
    • ufamy procesowi i rytmowi natury;
    • jesteśmy konsekwentne i dokańczamy sprawy;
    • pomnażamy to, co stworzyłyśmy w Kochance.

    To stan, w którym zasilamy siebie i innych.

    Stan Dziewczynka

    „Czuję. Płynę. Wiem”.

    To jest nasza głębia. To energia, w której:

    • czujemy lekkość, radość życia i entuzjazm;
    • jesteśmy delikatne i wrażliwe;
    • czujemy intensywnie;
    • wyczuwamy subtelności;
    • zanurzamy się w snach i symbolach;
    • mamy połączenie z intuicją i ufamy jej;
    • marzymy;
    • czujemy miłość do innych;
    • umiemy prosić o pomoc;
    • przyjmujemy;
    • oddajemy kontrolę;
    • odpuszczamy.

    To stan, w którym łączymy się z duszą.

    Stan Królowa

    „Widzę. Rozumiem”.

    To jest nasza wizja. To energia, w której:

    • obserwujemy;
    • myślimy, analizujemy;
    • snujemy idee;
    • planujemy;
    • komunikujemy się;
    • flirtujemy słowem;
    • jesteśmy elastyczne;
    • mamy poczucie własnej wartości;
    • szanujemy siebie i innych;
    • uczymy się, zdobywamy nowe umiejętności;
    • potrzebujemy przestrzeni;
    • dbamy o kulturę osobistą;
    • jesteśmy spełnione.

    To stan, w którym nadajemy sens i znaczenie.

    Żywioł ziemi to ugruntowanie. Żywioł ognia to działanie. Żywioł wody to czucie. Żywioł powietrza to rozumienie. To 4 wielkie moce, które potrzebujemy w sobie równoważyć, aby osiągnąć wewnętrzną harmonię.

    Zdrowy ogień to odwaga bez agresji, działanie bez presji, pasja bez spalania się. Bez niego ziemia staje się ciężarem, woda – stagnacją, powietrze – teorią bez działania.

    Zdrowa ziemia trzyma Cię w jednym kawałku. Bez niej emocje Cię zalewają, entuzjazm się wypala, a sens ulatuje.

    Zdrowa woda jest wtedy, gdy czujesz, ale nie toniesz w tym, jesteś przytłoczona, ale wracasz do siebie, jesteś delikatna, ale nie bezbronna. Bez wody nie poruszysz ziemi/ziemią.

    Zdrowe powietrze jest wtedy, gdy umiesz nazwać swoje stany, nie utożsamiasz się z każdym impulsem i widzisz wybór. Bez powietrza nie umiesz nadać sensu temu, co czujesz i robisz.

    Pełnia żeńskiej energii nie jest wtedy, kiedy wybieramy jeden żywioł i on dominuje, lecz wtedy, gdy przełączamy się między nimi wszystkimi.

    Świadome korzystanie z mocy 4 żywiołów to wewnętrzny kompas. Kiedy pracujesz ze wszystkimi żywiołami przestajesz żyć „jednym trybem”. To tak, jak byś miała wewnętrzny panel sterowania: wiesz, czego potrzebujesz i umiesz po to sięgnąć.

    Zamów plakat „Twoje 4 Stany”, aby nauczyć się świadomie korzystać ze swoich 4 żywiołów i osiągnąć wewnętrzną równowagę.

  • Kobieta w pełni swojej mocy jest nie do zatrzymania. Dlatego patriarchat tak bardzo się jej boi

    Kobieta w pełni swojej mocy jest nie do zatrzymania. Dlatego patriarchat tak bardzo się jej boi

    Kobieta w swojej mocy:

    • ufa swojej intuicji;
    • zna swoje rytmy i granice;
    • nie potrzebuje zewnętrznego pozwolenia;
    • nie jest łatwo ją zawstydzić lub odłączyć od ciała;
    • czuje, kiedy coś jest „nie dla niej” – i umie odpuścić.

    Ona nie reaguje automatycznie. Ona jest połączona ze sobą. Ona najpierw czuje, potem wybiera i działa.

    Nie da się jej kontrolować:

    • strachem („co ludzie powiedzą”);
    • poczuciem winy („powinnaś”);
    • presją czasu („musisz teraz”);
    • odcięciem od ciała („to tylko emocje”).

    Kobieta w swojej mocy nie goni, więc nie da się jej poganiać, nie jest głodna akceptacji, więc nie da się jej kupić, zna swoją wartość, więc nie da się jej wmówić, że jest „za bardzo” albo „za mało”.

    Skoro nie da się jej kontrolować to jest nieprzewidywalna. A przecież systemy kontroli nie znoszą nieprzewidywalności.

    W patriarchalnym świecie kobieca moc to zagrożenie, bo:

    • jest cykliczna, a nie liniowa;
    • wypływa też z ciała, a nie tylko z umysłu;
    • opiera się na intuicji, nie na hierarchii;
    • nie potrzebuje zewnętrznego autorytetu.

    A to zagraża systemom opartym na kontroli, stałej produktywności, dominacji i oderwaniu od natury.

    Najłatwiej steruje się ludźmi, którzy nie ufają sobie, są odłączeni od ciała, boją się zatrzymać lub potrzebują zewnętrznej aprobaty.

    Dlatego przez wieki próbowano osłabiać kobiecą moc. Zawstydzano ciało i seksualność. Oddalano kobiety od własnego ciała. Demonizowano emocje i intuicję („histeria”, „czary”). Karano kobiecą niezależność. Gloryfikowano poświęcenie zamiast suwerenności. Uczono kobiety, że ich zmienność to wada.

    Patriarchalny świat nie boi się kobiet dlatego, że są słabe, ale dlatego, że są zbyt połączone ze źródłem – naturą, ciałem, cyklem, intuicją. Patriarchalny świat nie boi się kobiet dlatego, że są słabe, ale dlatego, że są zbyt połączone ze źródłem – naturą, ciałem, cyklem, intuicją.

    Kobieta, która ufa swoim cyklom, słucha swojego wewnętrznego „nie” i nie oddaje decyzji na zewnątrz jest nie do włożenia w sztywne ramy. Taka kobieta jest nie do zatrzymania.

    Odbierano nam moc ze strachu. Przestałyśmy ufać swojemu czuciu i oddałyśmy ster. Więc bałyśmy się własnej mocy, bałyśmy się sobie zaufać i siebie słuchać.

    Ale to, co jest naszą najgłębszą kobiecą raną zbiorową, jest jednocześnie inspiracją do naszego przebudzenia. To nie jest „trend rozwojowy”, który za chwilę przeminie. I to nie jest żadna rewolucja na zewnątrz, więc żaden system tego nie zatrzyma. To jest nasz powrót – do naszego ciała, do słuchania naszego cyklu i ufania naszym emocjom.

    My sobie wreszcie przypominamy, kim jesteśmy.

    Wracaj do swojej mocy lekko, z przyjemnością i ekscytacją. W moim sklepie znajdziesz narzędzia rozwojowe, które Ci w tym pomogą :*

  • To nie siła jest kobietą. To moc jest kobietą

    To nie siła jest kobietą. To moc jest kobietą

    I nie chodzi mi o prawa kobiet, bo żeby wywalczyć dla nas równe prawa w patriarchalnym świecie niekiedy musimy używać siły. Gdybyśmy przez setki lat tak zaciekle nie walczyły o nasze prawa to teraz byśmy ich nie miały. I jestem nam za tę walkę wdzięczna.

    Chodzi mi o nasz styl życia, naszą codzienność i sposób, w jaki wyrażamy się na co dzień – a do tego nie potrzebujemy ciągłej walki. Chodzi mi o fundamentalną różnicę w jakości energii, z której czerpiemy i wartości jakie mamy do zaoferowania światu.

    O kreację, delikatność, cykliczność, głębokie czucie, bycie i doświadczanie. O naszą prawdziwą żeńską moc, która przez wieki była w nas tłamszona, traktowana jak zagrożenie, i którą musiałyśmy w sobie tłumić, żeby p r z e t r w a ć.

    Tak często musiałyśmy używać siły, że zapomniałyśmy o naszej mocy… I zamiast korzystać z naszej naturalnej mocy ciągle próbujemy coś sobie wywalczyć siłą.

    Siła to nacisk. To napinanie mięśni, przekraczanie granic, działanie mimo wyczerpania. Siła wymaga walki – z czasem, ciałem, emocjami. Jest głośna, widoczna, często reaktywna. Dobrze sprawdza się w świecie rywalizacji, ale jej nadmiar wrzuca nas w tryb przetrwania. Moc nie pcha, tylko przyciąga. Nie wymusza, tylko kreuje rzeczywistość wokół siebie. Nie płynie z napięcia, lecz z połączenia.

    Siła działa przeciw oporowi. Moc rozpuszcza opór.

    Siła jest krótkodystansowa. „Wyciskamy” ją z naszej woli. Moc jest odnawialna. Płynie z cyklu i odpoczynku.

    Siła chce kontrolować życie. Moc jest w relacji z życiem.

    Kobieca moc rodzi się w:

    • kontakcie z ciałem,
    • zdolności odczuwania,
    • cykliczności, nie stałości,
    • intuicji, która widzi zanim pojawi się dowód.

    Dlatego kobieta, która próbuje funkcjonować wyłącznie na sile, często czuje wypalenie, rozdrażnienie lub odcięcie od siebie. To nie dlatego, że „jest za słaba”, tylko dlatego, że nie używa swojej jakości energetycznej.

    Gdy kobieta wraca do swojej mocy:

    • pozwala sobie zmieniać tempo,
    • ufa momentom wycofania,
    • korzysta z emocji jak z kompasu,
    • przyciąga, zamiast walczyć,
    • ufa swojej intuicji.

    Siła powstaje z konieczności przetrwania. Z momentów, w których musiałaś być twarda. To ta część, która mówi: „muszę dać radę”, „nie mogę się rozsypać”, „jeśli nie ja, to kto?”. Ale siła napina ciało, zamyka serce i zaciska wszystko w garści.

    Moc jest miękka, głęboka i żywa. Wypływa z połączenia z ciałem, intuicją i rytmem życia. Nie potrzebuje kontroli, bo opiera się na zaufaniu. Moc to zdolność bycia sobą bez zbroi. To wewnętrzne tak dla życia – także wtedy, gdy nie jest idealnie.

    Gdy próbujesz kontrolować – emocje, ludzi, tempo życia – to działasz z siły, a nie z mocy. Moc zaczyna się tam, gdzie przestajesz walczyć z życiem, zaczynasz ufać i słuchać siebie.

    Czasem musisz cisnąć, naciskać i przeć do przodu – owszem. Bez tego nie osiągniesz wielu rzeczy w życiu. Pierwiastki męskie są Ci potrzebne. Bez nich żeńskie nie przetrwają – bo Twoje męskie ochraniają Twoje żeńskie.

    Ale! Nie idź przez życie ciągle w tej zbroi. Zrzucaj swoją zbroję. I zamiast naciskać:

    • zatrzymuj się i sprawdzaj, co czujesz,
    • pozwalaj sobie prosić o wsparcie,
    • wykonuj choćby jedno działanie dziennie, które jest całkowicie w zgodzie z Tobą,
    • a nie z oczekiwaniami innych/świata.

    I zamiast ciągle pytać siebie, jak być silniejszą… coraz częściej pytaj siebie jak być bardziej obecną, połączoną i łagodną dla siebie.

    Życzę Ci czułej relacji ze sobą i odkrywania swojej mocy dzień po dniu ^.^

    A jeśli potrzebujesz pomocnika to polecam plakat „Twoja Pełnia”, który pomoże Ci świadomie korzystać z żeńskiej mocy i męskiej siły.

  • Nie jesteś chaotyczna. Jesteś cykliczna

    Nie jesteś chaotyczna. Jesteś cykliczna

    Twoja energia nie szaleje – ona się po prostu przemieszcza. Jest działanie i jest bycie. Są momenty wzrostu i momenty wycofania. Jest ekspansja i jest cisza.

    Tak jak Księżyc Ty nie masz świecić jednakowo każdej nocy. Tak, jak każda faza Księżyca ma swoje zadanie – jedna zaprasza do planowania, inna do działania, jeszcze inna do odpuszczenia, a jeszcze inna do głębokiego wejścia w siebie – tak i Ty przechodzisz przez fazy: wizji i intencji, działania i ekspansji, pełni i wodczności, wycofania i głębokiego czucia.

    Twoje ciało zna rytm, którego nie da się wpisać w liniowy plan. Są dni, gdy chcesz tworzyć, mówić, wychodzić do świata. I są takie, gdy Twoja moc rodzi się w ciszy. To nie jest brak konsekwencji, tylko to jest Twój rytm.

    Gdy przestajesz oceniać swoje zmiany energii zaczynasz widzieć mądrość swojego rytmu.

    Bo kiedy żyjesz w zgodzie ze swoim cyklem, wracasz do swojego naturalnego porządku. Przestajesz wymagać od siebie stałości. Twoje ciało przestaje walczyć. A wtedy dzieje się ta magia, o której tak marzysz – pojawia się równowaga. Tak, tak. Twoja równowaga nie rodzi się z kontroli, lecz zgody na flow. Ty nie masz się/siebie kontrolować. Masz pozwolić swojej energii płynąć.

    Nie jesteś stała. Nie jesteś linearna. Jesteś zmienna, jak Twój cykl. Twoja zmienność nie jest słabością, a źródłem Twojej mocy.

    Twój cykl = Twój rytm. Gdy pozwalasz sobie być dokładnie tam, gdzie jesteś w swoim cyklu – to właśnie wtedy pojawia się równowaga. I to wtedy wraca Twoja moc. Więc zamiast walczyć ze swoim cyklem – ucz się od niego. Obserwuj, spisuj obserwacje i poznawaj swoje flow.

    Gdy zauważysz potencjał swojej cykliczności połyniesz ze swoim rytmem. A wtedy… Otworzy się przed Tobą ocean nowych możliwości.

    • odkryjesz w sobie potęgę 4 faz cyklu – folikularnej, owulacyjnej, lutealnej i menstruacyjnej
    • odkryjesz w sobie potęgę 4 żywiołów – wody, ognia, ziemi i powietrza
    • będziesz wiedzieć kiedy planować, kiedy działać, a kiedy tworzyć
    • będziesz wiedzieć kiedy odpuszczać i żegnać to, co już Ci nie służy
    • lepiej zrozumiesz siebie i swoje emocje
    • zwiększysz wiarę w swoje możliwości
    • staniesz się dla siebie bardziej wyrozumiała
    • łatwiej zrealizujesz swoje cele

    Zacznij współpracę z własnym cyklem. Jak? Spójrz na Księżyc! Księżyc jest dla nas – kobiet – jak lustro!

    • 4 główne fazy Księżyca – nasze 4 fazy cyklu
    • 4 żywioły Księżyca w znakach zodiaku (woda, ogień, ziemia, powietrze) – 4 żeńskie żywioły energetyczne (Dziewczynka, Kochanka, Pani Domu, Królowa)

    Gdy obserwujesz Księżyc to jest tak, jak byś miała jakiś magiczny klucz. I wszystko zaczyna Ci się układać w jedną całość – bo zaczynasz rozumieć swoją zmienność, a nawet dostrzegać w tym porządek.

    Nie odnajdę Twojego klucza, ale mogę pomóc Ci w poszukiwaniach 🙂 Sprawdź moje plakaty astrologiczne i wybierz swojego pomocnika w odkrywaniu swojego własnego rytmu.

  • Pocztówki duchowe – małe gesty z wielką mocą

    Pocztówki duchowe – małe gesty z wielką mocą

    W świecie pełnym pośpiechu i nadmiaru informacji, coraz częściej szukamy sposobów, by zatrzymać się na chwilę, odetchnąć i poczuć głębszy sens codzienności. Pocztówki duchowe powstały właśnie po to – byśmy mieli subtelne, a zarazem potężne narzędzie wzmacniania relacji i przypomnienia sobie i innym, co naprawdę się liczy.

    Pocztówki duchowe to estetyczne kartki z inspirującymi cytatami i przesłaniami duchowymi. Każda z nich łączy w sobie delikatną, pastelową grafikę z prostym, a zarazem głębokim przekazem. Można je wysłać bliskiej osobie, zostawić na biurku, włożyć do książki lub przykleić na lodówce – wszędzie tam, gdzie codziennie pada wzrok i gdzie mogą zadziałać swoją transformującą mocą.

    Po co wysyłać duchowe pocztówki?

    W dobie komunikatorów i szybkich wiadomości, pocztówka to wyjątkowy gest – intymny, namacalny i przemyślany. Wysłanie komuś pocztówki duchowej to jak wręczenie mu drobnego duchowego prezentu: przypomnienia o świetle, kosmicznej energii, codziennej radości.

    Takie pocztówki są doskonałym sposobem na:

    • Wyrażenie wsparcia i troski
    • Motywację w trudnym momencie
    • Dzielenie się pozytywną energią
    • Wzmocnienie duchowej więzi

    Marzyłam o tym, by wysyłać bliskim pocztówki z przesłaniem, więc je zaprojektowałam i zleciłam wydruk. Marzyłam również o tym, by inni mogli wysyłać bliskim duchowe pocztówki, i w ten magiczny sposób okazać im wsparcie, dodać otuchy lub po prostu podziękować i teraz już każdy może to zrobić.

    Moje pocztówki

    „Bądź światłem, które chcesz widzieć wokół siebie” przypomina o tym, że zmiana świata zaczyna się od nas samych

    „To, na czym skupiasz uwagę, rośnie” przypomina o tym, że podobne przyciąga podobne i Twoje myśli przynoszą Ci więcej tego, co się w nich pojawia.

    „Gdy zmieniasz sposób patrzenia na rzeczy, rzeczy, na które patrzysz się zmieniają” to najlepszy przekaz na trudniejsze momenty, który przypomina, by zmienić perspektywę i spojrzeć na sytuację z dystansu.

    Dlaczego warto komuś wysłać duchową pocztówkę?

    Pocztówki duchowe nie tylko zdobią przestrzeń – działają jak duchowy kompas, przypominając nam, dokąd zmierzamy, kim chcemy być i jakie wartości chcemy szerzyć wokół siebie. Wzmacniają intencje, pogłębiają relacje, dodają skrzydeł.

    Jeśli szukasz oryginalnego, duchowego upominku – pocztówki duchowe to doskonały wybór. Małe formatem, wielkie treścią. Podaruj komuś światło w formie słów!

  • Rok Numerologiczny i Numerologiczny Rok Osobisty – czym się różnią?

    Rok Numerologiczny i Numerologiczny Rok Osobisty – czym się różnią?

    Co roku, podczas wrześniowego Nowiu Księżyca, wchodzimy w nowy Rok Numerologiczny. Sprawdź jak wyliczyć w który Rok Numerologiczny wchodzisz, by móc poznać energie, które będą Ci towarzyszyć przez cały rok.

    Zarówno Rok Numerologiczny, jak i Osobisty, dotyczą numerologii, natomiast tak się przyjęło, że na jeden mówimy “Numerologiczny” (inaczej: “Uniwersalny”), a na drugi “Osobisty” (inaczej: Własny”). Zarówno lata numerologiczne, jak i osobiste, to w numerologii cykl życia człowieka trwający 9 lat, czyli zarówno cykl numerologiczny, jak i cykl osobisty, trwa po 9 lat. Każdy rok z tych 9 lat odpowiada jedynej w swoim rodzaju energii, którą warto poznać by lepiej zrozumieć siebie i lepiej przygotować się do zmian.

    Różnice pomiędzy Rokiem Numerologicznym a Osobistym są dwie. Pierwsza dotyczy sposobu obliczania, bowiem Rok Numerologiczny liczymy od wrześniowego Nowiu Księżyca do kolejnego wrześniowego Nowiu Księżyca, Osobisty natomiast liczymy od daty naszych urodzin do daty kolejnych naszych urodzin. Druga różnica dotyczy sposobu działania energii – Rok Numerologiczny oznacza energię zewnętrzną, która na nas oddziaływuje, a Rok Osobisty naszą energię wewnętrzną, którą emanujemy na zewnątrz.

    Rok Numerologiczny

    Lata numerologiczne to energia zewnętrzna, która na nas działa w konkretny sposób. To wpływ okreslonej siły zewnętrznej na nas, zarówno pod postacią sytuacji i wydarzeń, jak i ludzi, których spotykamy na swojej drodze. Jeśli poznasz tendencję każdej z tych energii lepiej przygotujesz się do zmian, sprawniej osiągniesz swoje cele i łatwiej będzie Ci odpuścić gdy nie wszystko będzie szło po Twojej myśli. Rok Numerologiczny trwa zawsze od wrześniowego Nowiu Ksieżyca do kolejnego wrześniowego Nowiu Księżyca. Wyliczasz go dodając do siebie Twoją liczbę urodzeniową i liczbę aktualnego kolektywnego Roku Numerologicznego.

    Instrukcję jak wyliczyć swój Rok Numerologiczny znajdziesz tutaj, a znaczenie liczby, która powstanie w wyniku Twoich wyliczeń i oznaczać będzie energię towarzyszącą Ci przez cały rok znajdziesz tutaj.

    Rok Osobisty

    Lata osobiste to nasza własna energia wewnętrzna, która działa w konkretny sposób na nas i daje konkretne efekty na zewnątrz. To są nasze przemyślenia, nasze osobiste odkrycia, nasze postanowienia. To jest wszystko to, co dzieje się w nas, co nas do jednych działań popycha, a od drugich odpycha. To jest również to, jakie mamy w danym momencie życia potrzeby, jak sobie radzimy z sytuacjami i wydarzeniami oraz jaką energią emanujemy na zewnątrz. Jeśli poznasz tendencję każdej z tych energii łatwiej będzie Ci zrozumieć siebie i zmierzyć się z rzeczywistością wokół Ciebie. Rok Osobisty trwa zawsze od Twoich urodzin do kolejnych Twoich urodzin. Wyliczasz go dodając do siebie liczby z Twojego dnia i miesiąca urodzenia oraz liczby poprzedniego roku kalendarzowego.

    Instrukcję jak wyliczyć swój rok osobisty znajdziesz tutaj, a znaczenie liczby, która powstanie w wyniku Twoich wyliczeń i oznaczać będzie energię towarzyszącą Ci przez cały rok znajdziesz tutaj.

  • Hawajska metoda oczyszczania Ho’oponopono

    Hawajska metoda oczyszczania Ho’oponopono

    Tobie też negatywne myśli czasem nie dają spokoju? Masz wrażliwą naturę, i jak wydarzy się (Tobie lub komuś innemu) coś przykrego, to mimo, że nie masz na to wpływu to i tak głęboko to przeżywasz? Za każdym razem gdy będziesz mieć takie odczucia zastosuj hawajską metodę oczyszczenia Ho’oponopono.

    Ho’oponopono to metoda samouzdrawiania, która opiera się na dwóch założeniach:

    – Każda myśl jest energią, którą wysyłamy w świat, i na którą dostajemy odpowiedź. Skoro i tak myślimy to myślmy pozytywnie, przekazujmy myślami miłość – dzięki temu wyślemy do Wszechświata dobry sygnał.

    – Wszystko jest ze sobą połączone. Za pomocą Ho’oponopono nawiązujemy łączność z tym co niefajne, przykre, złe lub wymagające uleczenia, i bierzemy za to odpowiedzialność, dzięki czemu przywołujemy we Wszechświecie boski porządek i harmonię, a sami się wewnętrznie oczyszczamy.

    Jak zastosować tę metodę? Dokładnie tak jak mantrę czy medytację, powtarzając z miłością te oto słowa:

    – Przepraszam (Przepraszam za ten ból, wiem, że jestem z tym powiązana energetycznie);
    – Wybacz mi, proszę (Wybacz mi, że jestem częścią tego bólu);
    – Dziękuję (Dziękuję Ci za Twoje wybaczenie);
    – Kocham Cię (Kocham Cię, przesyłam Ci moją miłość).

    Czy to działa? Na mnie tak. Spróbuj koniecznie! A jeśli chcesz dowiedzieć się o tej metodzie więcej to zapraszam Cię na youtube wspaniałej osoby Evy Ariah, która pewnego dnia opowiedziała o Ho’oponopono w jednym ze swoich porannych MISIÓW, link do filmiku o tutaj.

  • Jesteś miłością

    Jesteś miłością

    Każdy z nas jest boskim stworzeniem, istotą – cudem. Każdy z nas ma w sobie ogromny potencjał wpływania swoją energią na siebie i innych.

    Każdy z nas współtworzy rzeczywistość, i to od nas zależy w jaki sposób będziemy to robić – czy z pretensją, gniewem i żalem, czy z miłością, radością i wdzięcznością. Codziennie wybierajmy więc świadome działanie z poziomu miłości, traktujmy z miłością zarówno samych siebie jak i inne istoty. Gdy nasze słowa, czyny i myśli są pełne miłości kreujemy dla siebie i innych dobry świat, w którym wszystkim nam żyje się lepiej. Wykreowana przez nas dobra energia zawsze do nas wróci, często nawet ze zdwojona siłą. Dlatego róbmy dobro, róbmy dobrze.

    „Jestem miłością” to krótki, prosty, niby banalny przekaz, ale mówi bardzo dużo o nas, o naszym nastawieniu do życia, o naszej świadomości indywidualnej, o naszej świadomości zbiorowej i o naszym połączeniu ze Wszechświatem. W tych dwóch słowach kryje się wszystko o nas, bo gdy naprawdę działamy, czujemy i myślimy z poziomu miłości to sami jesteśmy tą miłością, przejawiamy ją w naszych działaniach i przejawia się ona w naszych doświadczeniach.

    Każdego dnia staraj się emanować taką energią, z jaką sama chcesz mieć styczność. Noś w sobie miłość, działaj z poziomu dobrych intencji. Zadbaj o swój wewnętrzny świat, a Twój świat na zewnątrz się zmieni. Jeśli potrzebujesz w tym procesie wsparcia polecam mój plakat „Jestem miłością”, który codziennie będzie Ci przypominał o tym, byś dbała o swoje nastawienie.

  • Sprawdź w którym Roku Osobistym jesteś i co to oznacza?

    Sprawdź w którym Roku Osobistym jesteś i co to oznacza?

    Osobisty cykl numerologiczny trwa 9 lat. Każdy z tych lat charakteryzuje się inną energią, która działa w Tobie. Poznaj swój Rok Osobisty i sprawdź jakie energie będą Ci towarzyszyć przez cały rok.

    Rok Osobisty to jeden z dziewięciu lat numerologicznego cyklu osobistego i oznacza energię wewnętrzną, która wywiera na nas konkretny wpływ – w jednych sprawach jest nam bardzo pomocna i pcha nas do działania, w innych przeszkadza nam lub nas od pewnych działań odpycha. Warto poznać energię która w danym roku nam towarzyszy, bo dzięki temu możemy lepiej poznać siebie, zrozumieć skąd wynikają nasze zachowania lub dlaczego pewne rzeczy idą nam gładko, a inne bardzo ciężko.

    Jeśli jeszcze nie wiesz jak wyliczyć swój Rok Osobisty zapraszam Cię do tego wpisu. A poniżej przedstawiam główne założenia każdej z dziewięciu energii lat osobistych.

    Pamiętaj! Nie ma złego roku. Każdy jest po coś, każdy jest od czegoś. Każdy z dziewięciu lat będzie sprzyjał innym sprawom w naszym życiu, a każda z dziewięciu energii będzie nas pcha do różnych rzeczy. Wszechświat dba o to byśmy raz działali, a raz odpoczywali, raz kierowali się na zewnątrz, raz do wewnątrz. Dzięki temu nie wirujemy w kołowrocie tych samych działań przez kilka lat.

    Życzę Ci wspaniałego Roku! 🙂

  • Sprawdź w którym Roku Numerologicznym jesteś i co to oznacza

    Sprawdź w którym Roku Numerologicznym jesteś i co to oznacza

    Cykl numerologiczny trwa 9 lat. Każdy z tych lat charakteryzuje się inną energią, innym wpływem na Ciebie. Poznaj swój rok numerologiczny i sprawdź jakie energie będą Ci towarzyszyć przez cały rok.

    Rok Numerologiczny to jeden z dziewięciu lat cyklu numerologicznego i oznacza energię zewnętrzną, która wywiera na nas konkretny wpływ – w jednych sprawach jest nam pomocna, w innych przeszkadzająca. Warto poznać energię, która w danym roku nam towarzyszy, bo dzięki temu możemy się na nią odpowiednio przygotować, i lepiej zrozumieć to, co nas spotyka i dzieje się wokół nas.

    Jeśli jeszcze nie wiesz jak wyliczyć swój Rok Numerologiczny zapraszam Cię do tego wpisu. A poniżej przedstawiam główne założenia każdej z dziewięciu energii lat numerologicznych.

    Pamiętaj! Nie ma złego roku. Każdy jest po coś, każdy jest od czegoś. Każdy z dziewięciu lat będzie sprzyjał innym sprawom w naszym życiu, a każda z dziewięciu energii będzie nas pchła do różnych rzeczy. Wszechświat dba o to byśmy raz działali, a raz odpoczywali, raz kierowali się na zewnątrz, raz do wewnątrz. Dzięki temu nie wirujemy w kołowrocie tych samych działań przez kilka lat.

    Życzę Ci wspaniałego Roku! 🙂

  • Co to jest Rok Osobisty i jak go wyliczyć?

    Co to jest Rok Osobisty i jak go wyliczyć?

    Co roku, w dniu Twoich urodzin, wchodzisz w nowy Rok Osobisty. Dowiedz się jak wyliczyć swój Rok Osobisty, poznaj energie, które będą Cię wspierać przez 12 miesięcy i wykorzystaj tę wiedzę w swoim życiu.

    W numerologii wyróżniamy trzy główne energie lat numerologicznych: Rok Numerologiczny – energia ogólna, kolektywna, działająca na nas z zewnątrz zbiorowo; własny Rok Numerologiczny – energia naszego własnego roku numerologicznego, która towarzyszy każdemu z nas i działa na nas z zewnątrz w konkretny sposób; własny Rok Osobisty – nasza własna wewnętrzna energia, która nas do pewnych działań popycha, a od pewnych odpycha. W poprzednich wpisach wyjaśniłam Ci jak wyliczyć swój Rok Numerologiczny i co oznacza Twój wynik, w tym wpisie wyjaśnię Ci jak obliczyć w którym Roku Osobistym jesteś.

    Każdy z nas, co roku, podczas swoich urodzin, wchodzi w nowy Rok Osobisty czyli w konkretny moment własnego 9-letniego cyklu numerologicznego. Każdy rok z tych 9 lat odpowiada jedynej w swoim rodzaju wibracji. Dzięki poznaniu energii Roku Osobistego będziesz wiedzieć jak będzie wyglądało Twoje nastawienie, jakie działania będziesz podejmować chętnie, a jakich będziesz unikać.

    Rok Osobisty

    Rok Osobisty to nasza własna energia wewnętrzna, która działa w konkretny sposób na nas samych i daje konkretne efekty na zewnątrz. To są nasze przemyślenia, nasze osobiste odkrycia, nasze postanowienia. To jest wszystko to, co dzieje się w naszym wnętrzu, wszystko to, co do jednych działań nas popycha, a od drugich nas odpycha. To jest również to, jakie mamy w danym momencie życia potrzeby, jak sobie radzimy z sytuacjami i wydarzeniami oraz jaką energią emanujemy od środka na zewnątrz.

    Jak wyliczyć Rok Osobisty?

    Aby sprawdzić jakie tematy będą się w tym roku szczególnie przewijać u Ciebie w życiu wylicz sobie swój Rok Osobisty. To bardzo proste! Dodaj do siebie cyfry z dnia i miesiąca urodzenia oraz dodaj do nich cyfry roku swoich poprzednich urodzin. Poniżej prezentuję schemat i przykład.

    Na powyższym przykładzie: osoba urodzona 25.08., w dniu swoich urodzin, czyli 25.08.2024r. weszła w swój 5. Rok Osobisty, a dnia 25.08.2025r. wejdzie w swój 6. Rok Osobisty.

    Dlaczego warto znać swój Rok Osobisty?

    Świadomość naszego aktualnego Roku Osobistego to bardzo przydatna wiedza. Możemy ją wykorzystać w rozwoju osobistym.

    Gdy wiemy jakie energie towarzyszą nam w danym roku możemy lepiej zrozumieć siebie, a co za tym idzie, łatwiej nam zmierzyć się z rzeczywistością, która nas otacza.

    Nie wyobrażam sobie już nie wiedzieć w którym Roku Osobistym jestem, bo chociaż sama dobrze wiem co się w moim wnętrzu dzieje, to przekazy, jakie posiadam dzięki liczbie Roku Osobistego zwracają mi uwagę czy na czymś nie skupiam się za bardzo, a na czymś innym za mało. Takie wskazówki pomagają odnaleźć równowagę.

    Pamiętaj o tym, że nie ma złego Roku Osobistego, wszystkie są dobre, każdy po prostu jest dobry na swój sposób. Każdy ma swoją specyficzną energię, nie bez powodu. Wszechświat działa cyklicznie, my działamy cyklicznie. Każdy rok niesie dla nas inne błogosławieństwa, korzystajmy z nich jak tylko się da.

  • Co to jest Rok Numerologiczny i jak go wyliczyć?

    Co to jest Rok Numerologiczny i jak go wyliczyć?

    Co roku, podczas wrześniowego Nowiu Księżyca, wchodzimy w nowy Rok Numerologiczny i nową energię, którą w jakiś sposób (bardziej lub mniej) odczujemy wszyscy. Tego dnia każdy z nas wchodzi również w konkretny rok swojego 9-letniego cyklu numerologicznego czyli we własny Rok Numerologiczny. Sprawdź co to oznacza.

    Zawsze podczas wrześniowego Nowiu Księżyca rozpoczynamy nowy Rok Numerologiczny, a wraz z nim witamy się z nową energią i przygotowujemy się na zmiany. Ta energia działa na nas kolektywnie, zbiorowo, zatem jest to energia bardzo ogólna, i o nas samych nie powie nam ona zbyt dużo. Zdecydowanie więcej informacji, które będą dotyczyć nas osobiście możemy zaczerpnąć z wibracji naszego własnego Roku Numerologicznego.

    Każdy rok z 9 lat cyklu numerologicznego odpowiada jedynej w swoim rodzaju wibracji. Jeśli poznasz tendencje każdego roku będzie Ci łatwiej zrozumieć wpływ energii każdego z nich na Ciebie, łatwiej przygotujesz się do zmian i osiągniesz swoje cele.

    Twój Rok Numerologiczny

    Rok Numerologiczny to energia zewnętrzna, która działa na nas w konkretny sposób. To wpływ określonej siły zewnętrznej na nas, zarówno pod postacią sytuacji i wydarzeń, jak i ludzi, których spotykamy na swojej drodze.

    Jak wyliczyć sobie swój Rok Numerologiczny?

    Aby sprawdzić jakie tematy będą się w tym roku szczególnie przewijać u Ciebie w życiu wylicz sobie swój Rok Numerologiczny. To bardzo proste! Do liczby aktualnego (Kolektywnego) Roku Numerologicznego dodaj swoją liczbę urodzeniową. Poniżej prezentuję schemat i przykład.

    Dodaj do liczby Roku Numerologicznego wszystkie cyfry ze swojej daty urodzenia. Licz tak długo, aż uzyskasz wynik od 1 do 9.

    Dlaczego warto wyliczyć sobie swój Rok Numerologiczny?

    Świadomość naszego aktualnego Roku Numerologicznego to cudowna porcja wiedzy. Możemy ją wykorzystać w naszym rozwoju osobistym.

    Gdy wiemy jakie energie nam towarzyszą w danym roku możemy lepiej zrozumieć dlaczego wokół nas dzieje się akurat to, co się dzieje, dlaczego przyciągamy konkretne sytuacje i poznajemy konkretnych ludzi, dlaczego “spadają” na nas pewne okoliczności lub dlaczego nas coś “popycha” w jakąś stronę.

    Dzięki takiej wiedzy możemy lepiej zrozumieć jaki plan dla nas przygotował Wszechświat, na co mamy w danym roku zwrócić szczególną uwagę. Przydaje nam się to zwłaszcza gdy chcemy uzdrowić jakieś nasze części, bo zewnętrzne okoliczności przecież pojawiają się po to, by nam w tym pomóc. Zatem z tego co się nam (dla nas) przydarza możemy wyciągnąć wnioski, coś wprowadzić, coś poprawić, coś odrzucić.

    Nie wyobrażam sobie już nie wiedzieć w którym Roku Numerologicznym jestem. Traktuję tę informację jak swego rodzaju drogowskaz, który mnie wspiera na moich życiowych drogach.

    Pamiętaj o tym, że nie ma złego roku numerologicznego, wszystkie są dobre tylko każdy jest dobry na swój sposób. Każdy ma swoją specyficzną energię nie bez powodu. Wszechświat działa cyklicznie, my działamy cyklicznie. Każdy rok niesie dla nas inne błogosławieństwa, korzystajmy z nich jak tylko się da.

  • Boska muzyka – częstotliwości Solfeggio

    Boska muzyka – częstotliwości Solfeggio

    W XI wieku mnisi benedyktyńscy używali w chorałach gregoriańskich skali muzycznej, którą obecnie znamy jako „częstotliwości Solfeggio”. Przeprowadzane nad częstotliwościami solfeżowymi badania pokazały, że mają one głębokie działanie psychiczne, emocjonalne i fizyczne na ludzki organizm.

    „Częstotliwości Solfeggio” pochodzą prawdopodobnie jeszcze z czasów starożytnych i uważane są za podstawowe dźwięki używane w chrześcijaństwie i wschodnich Indiach. Śpiewali je niegdyś mnisi gregoriańscy, użyli oni bowiem w swoich chorałach gregoriańskich sześciu oryginalnych nut Solfeggio: 396 Hz, 417 Hz, 528 Hz, 639 Hz, 741 Hz i 852 Hz. Aby wzmocnić efekt częstotliwości solfeżu mnisi śpiewali pieśni w specjalnie wybudowanych do tego salach, z odpowiednią akustyką. Już wtedy wierzono, że częstotliwości Solfeggio mają działanie lecznicze na ludzki organizm, późniejsze badania nad relacją pomiędzy odtwarzaną muzyką a różnorodnością fizycznych skutków dla ludzkiego ciała to potwierdziły.

    W 1988 roku biochemik dr Glen Rein testował wpływ różnych utworów muzycznych na ludzkie DNA. Poddał cztery fiolki DNA na wpływ czterech rodzajów muzyki o różnych częstotliwościach, a mianowicie: śpiewów gregoriańskich, śpiewów sanskryckich, muzyki klasycznej i muzyki rockowej. Poddał pomiarom podstawową funkcję zdrowego DNA czyli szybkość absorpcji światła UV i ocenił wpływ każdego z tych czterech rodzajów muzyki na DNA. Jaki uzyskał wyniki? Otóż śpiewy gregoriańskie i sanskryckie zwiększały absorpcję światła UV od 5% do 9%, zatem miały najbardziej pozytywne, wręcz lecznicze działanie na DNA. Muzyka klasyczna nieznacznie zwiększała absorpcję promieniowania UV. Najgorszy wpływ na DNA miała muzyka rockowa, która zmniejszyła absorpcję światła UV, uszkadzając DNA.

    A jak to jest w ogóle możliwe, że muzyka tak na nas działa?

    Otóż częstotliwość jest wibracją. Gdy słyszymy częstotliwość zaczyna się ona manifestować jako wzory geometryczne. Później wzory geometryczne stają się naszymi atomami, cząsteczkami, komórkami, organami w naszym ciele, aż w końcu samym ciałem. Zatem częstotliwość, którą słyszymy, wpływa na drobniutkie cząsteczki w naszym organizmie, na komórki i tkanki, na procesy zachodzące w naszym ciele. W takim razie możemy częstotliwościami wpływać na nasz organizm – zarówno doraźnie, na chwilę, jak i długofalowo, przez dłuższy czas. Korzystnym i terapeutycznym działaniem muzyki na organizm ludzki zajmuje się specjalna dziedzina – muzykoterapia.

    W latach 50. naukowiec Winfried Otto Schumann odkrył, że częstotliwości od 7,86 Hz do 8 Hz to częstotliwości bicia serca Ziemi. Jego następca – Herbert Konig – zbadał związek między „rezonansami Schumanna” i odkrył, że pola elektromagnetyczne Ziemi pasują do różnych poziomów aktywności ludzkiego mózgu – do pięciu różnych stanów fal mózgowych: delta, theta, alfa, beta i gamma. Są to stany fal mózgowych, które występują u człowieka naturalnie podczas codziennych czynności.

    „Muzyka daje duszę wszechświatowi, skrzydła umysłowi, lot wyobraźni, a wszystkiemu życie” – Platon

    Działanie częstotliwości Solfeggio

    Potencjał częstotliwości Solfeggio jest zatem intrygujący. Przypuszcza się, że mogą one uleczać emocjonalne traumy, otwierać i poszerzać naszą świadomość, polepszać nasze relacje z innymi, wyostrzać naszą intuicję czy nawet uzdrawiać DNA. Poniżej zostawię listę poszczególnych częstotliwości wraz z obszarami na jakie ma korzystny wpływ.

    • 396 Hz – to częstotliwość uwolnienia, pomaga uwolnić się od strachu i poczucia winy, uziemić się, osiągać harmonię i transformować negatywną energię w pozytywną.
    • 417 Hz – to częstotliwość przemiany, wspomaga zmiany wewnątrz nas, pomaga nam zostawiać przeszłość i oczyszcza z traum.
    • 528 Hz – to częstotliwość miłości, odbudowuje DNA, dodaje motywacji i wiary w siebie, pomaga formuować intencje.
    • 639 Hz – to częstotliwość połączenia z innymi, poprawia relacje i przyciąga miłość, pomaga w problemach emocjonalnych harmonizując emocje.
    • 741 Hz – to częstotliwość wyrażania się, pobudza intuicję i kreatywność, dodaje nam śmiałości i motywacji do walki o swoje, wspiera nas w rozwiązywaniu problemów i odżywia komórki w ciele.
    • 852 Hz – to częstotliwość przebudzenia, rozbudza naszą intuicję, prowadzi nas do wyższego „ja”, pomaga znaleźć sens życia i wspomaga nasze poczucie zaufania do świata.
    • 963 Hz – to częstotliwość zrozumienia, najwyższej świadomości, czystej aury i prawdziwego spełnienia.

    W XI wieku mnisi benedyktyńscy używali w chorałach gregoriańskich skali muzycznej, którą obecnie znamy jako „częstotliwości Solfeggio”. Przeprowadzane nad częstotliwościami solfeżowymi badania pokazały, że mają one głębokie działanie psychiczne, emocjonalne i fizyczne na ludzki organizm.

    Ale… to nie wszystko! W latach siedemdziesiątych XX wieku lekarz i badacz dr Joseph Puleo zbadał Księgę Liczb w Biblii Starego Testamentu i w rozdziale 7 odkrył pewien wzór, który zbiegł się z oryginalnymi sześcioma nutami Solfeggio. We współpracy z Puleo dr Leonard Horowitz zastosował te same wzorce, co przy odzyskiwaniu oryginalnych sześciu tonów Solfeggio i odkrył kolejne częstotliwości, które, jak można przypuszczać również mają leczniczy wpływ na organizm ludzki, zostawiam je poniżej.

    • 174 Hz – to częstotliwość oczyszczenia, poprawia samopoczucie, daję ulgę w bólu, oczyszcza aurę i pomaga uwolnić się od lęków i traum.
    • 285 Hz – to częstotliwość odżwyienia, zwiększa energię, odżywia nasze tkanki i leczy rany.

    A na koniec ciekawostka 😉

    Kiedy zsumujemy cyfry każdej z częstotliwości Solfeggio otrzymamy… 3,6 i 9.

    • 174 = 1+7+4= 12 =1+2=3
    • 285 = 2+8+5= 15 =1+5=6
    • 396 = 3+9+6= 18 =1+8=9
    • 417 = 4+1+7= 12 =1+2=3
    • 528 = 5+2+8= 15 =1+5=6
    • 639 = 6+3+9= 18 =1+8=9
    • 741 = 7+4+1= 12 =1+2=3
    • 852 = 8+5+2= 15 =1+5=6
    • 963 = 9+6+3= 18 =1+8=9

    To bardzo ciekawy zbieg okoliczności, nie uważasz? Pikanterii temu dodaje również fakt, że znany wynalazca Nikola Tesla przez sporą część życia zgłębiał potęgę cyfr 3, 6 i 9, i nazywał je boskimi cyframi. Bardzo gorąco polecam Ci zanurzyć się w tę tematykę, zapewniam Cię, że jest się w co zanurzać 😉

    „Gdybyś tylko znał wspaniałość 3, 6 i 9, miałbyś klucz do wszechświata” – Nikola Tesla

    Muzykę o częstotliwościach solfeżowych spokojnie znajdziesz w internecie do posłuchania bezpłatnie. Polecam kanały medytacyjne na youtube, np. Meditative Mind.

    A tutaj możesz pobrać sobie ode mnie bezpłatnie plakat z częstotliwościami Solfeggio, wydrukować go sobie, oprawić i powiesić na ścianie.

  • Aura człowieka – czym jest i jak ją wspomagać?

    Aura człowieka – czym jest i jak ją wspomagać?

    Aura to zjawisko polegające na obserwacji niematerialnych kolorów i kształtów otaczających ludzi i przedmioty. Ponieważ aurę widzą tylko nieliczni, najłatwiej jest jej istnienie podważać, ale ci, którzy w jej istnienie wierzą znajdują w niej ważne informacje dla siebie, swojego zdrowia i rozwoju oraz mogą nad nią pracować.

    Każdy z nas oprócz ciała fizycznego ma ciało astralne, czyli aurę. Aura to taka energetyczna otoczka człowieka, składająca się z materii subtelnej – emocji i myśli. Inaczej, jest to pole energetyczne człowieka, otaczające go i odzwierciedlające zasoby jego energii. Kolor aury informuje nas o naszej ogólnej kondycji i stanie emocjonalnym, oraz ukazuje nasz charakter i usposobienie. W aurze znajdują się informacje, które wykraczają poza to, co jesteśmy w stanie objąć rozumem. Naszą aurę możemy wspomagać, np. poprzez kontakt z konkretnym kolorem lub konkretnymi kolorami.

    Bardzo wierzę w moc kolorów i chromoterapię. Każdy z nas czuje się lepiej w otoczeniu jednych kolorów, a gorzej w otoczeniu drugich, prawda? Często bywa też tak, że różne kolory lubimy w różnych momentach życia bo na przestrzeni lat zmieniają się nasze potrzeby. To wszystko nie jest przypadek. Kolory potrafią nas uspokoić, pobudzić czy rozweselić. Poniżej zostawię kilka informacji o właściwościach niektórych kolorów, i gorąco zachęcam do zgłębiania tego tematu 🙂

    Kolor żółty – sprzyja zwiększeniu energii życiowej, optymizmu i radości. Pomaga nam zwiększyć pewność siebie i poczucie własnej wartości. Wspomaga nas również w procesie pomocy innym – mówi się, że osoby z żółtą aurą „promieniują jak słońce” bo bardzo chętnie i z łatwością wspierają inne osoby.

    Kolor pomarańczowy – zwiększa energię, motywuje do działania. To kolor aktywności i siły. Dodaje nam witalności, entuzjazmu i pogody ducha. Pomaga nam również nawiązywać relacje z innymi.

    Kolor różowy – jest symbolem skromności i delikatności. Pomaga nam w pracy nad wewnętrznym poczuciem miłości do samej_ego siebie, oraz zwiększeniem zaufania i sympatii do innych. Różowy wspomaga również subtelność, wyważenie, spokój.

    Kolor czerwony – jest symbolem energii witalnej i ambicji. Motywuje do działania, dodaje odwagi. Popycha nas do aktywności, zwiększa naszą determinację.

    Kolor niebieski – sprzyja prawdzie i wyrażaniu siebie. Pomaga nam się skupić, wspomaga nas w poszukiwaniu inspiracji i podążaniu za intuicją.

    Kolor zielony – uspokaja, relaksuje, nastraja pozytywnie i pokojowo. Wspomaga nas w problemach, konfliktach, daje nadzieję w gorszych momentach. Pomaga w dążeniu do równowagi.

    Kolor fioletowy – sprzyja wewnętrznemu oczyszczeniu, jest symbolem mądrości i oddania. Działa odświeżająco na naszą energię, wspomaga nas w zdobywaniu wiedzy i rozwoju osobistym.

    Kolor złoty – jest symbolem mocy i potencjału. Pomaga nam w wykorzystywaniu własnego intelektu i dodaje wiary w naszą sprawczość.

    Właśnie po to, by wspomagać kolorami stworzyłam serię plakatów „Aura”. Opiera się ona na kolorach, które same w sobie są wielką wartością i mocnym przekazem. Forma „Aury” jest prosta – składa się jedynie z krótkich tekstów i obszaru w pozytywnej kolorystyce. Taki minimalizm jest tu całkowicie celowy – nie mamy tu żadnych rozpraszaczy, a naszą uwagę przykuwa jedynie barwa – taki zabieg ma na celu zwyczajne (proste, ale wcale nie banalne!) przypominanie nam o konkretnej barwie, wywoływanie konkretnych skojarzeń i działanie na naszą podświadomość. Polecam jednokolorowe plakaty „Aura” tym, którzy potrzebują w swoim życiu otaczać się konkretnym kolorem oraz tym, którzy po prostu lubią dekorować swoje wnętrze minimalistycznymi grafikami w pozytywnych barwach.

    Jako uzupełnienie jednokolorowej kolekcji „Aura” zaprojektowałam również kilka plakatów, które zawierają trzy lub więcej barw. Jest to taka mała wariacja na temat ludzkiej aury, przedstawiająca pole aury wibrujące kolorami od środka na zewnątrz. Zamierzeniem tej minikolekcji jest codzienne przypominanie nam by pracować nad swoją aurą, nad swoją wewnętrzną energią i wewnętrznym światem, po to, by emanować dobrą energią i działać z poziomu pozytywnych emocji. Polecam tę część plakatów „Aura” szczególnie tym, którzy nie czują potrzeby wzmocnienia się konkretnym kolorem ale potrzebują minimalistycznej dekoracji o pozytywnym przekazie 🙂

    Mam nadzieję, że zainteresowałam Cię tematem aury. Po więcej podobnych tematów zapraszam Cię na mój instagram.

    Jeśli potrzebujesz indywidualnego plakatu inspirowanego „Aurą” zapraszam do kontaktu na adres projekteter@gmail.com.